Ale żeście ekipę zmontowali! Nowa "Rada do spraw Cyfryzacji", czyli jak obecna władza rozumie pluralizm?

Dało się w ogóle wybrać kogoś mniej osadzonego w istniejących układach polityczno‑administracyjnych i medialnych?
Minister i jego rada
Ministrem cyfryzacji jest Krzysztof Gawkowski, wicepremier, polityk Nowej Lewicy wywodzący się z SLD, pełniący urząd w trzecim rządzie Donalda Tuska od 2023 roku. Rada ds. Cyfryzacji - w zamierzeniu - to organ opiniodawczo‑doradczy ministra właściwego do spraw informatyzacji. Ma opiniować strategie, projekty ustaw i inne dokumenty dotyczące cyfryzacji i e‑administracji.
Rada VI kadencji ma wspierać nie tylko resort, ale też nowy Komitet do spraw Cyfryzacji – organ opiniodawczo‑doradczy Rady Ministrów, który koordynuje projekty IT w całym rządzie.
Dominacja biznesu, big techu i administracji
Oficjalny skład pokazuje, że w Radzie przeważają osoby związane z wielkimi firmami technologicznymi, mediami oraz instytucjami państwowymi. Rząd zbudowany wokół "Koalicji Obywatelskiej" ma tyle wspólnego z organizacjami i sieciami obywatelskimi, co Donald Tusk z prawdomównością.
Pełen skład rady widać w linku na stronach rządowych, ale warto dodać to, co nie zmieściło się w oficjalnych "laurkach":
-
Reprezentanci wielkiego biznesu i big techu:
-
Agnieszka Jankowska – dyrektor ds. Corporate and Public Affairs T‑Mobile Polska (grupa Deutsche Telekom), jednocześnie przewodnicząca Rady ds. Cyfryzacji i członek Rady Dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, wcześniej w zarządzie GE Poland.
-
Jakub Turowski – dyrektor ds. polityki publicznej na Europę Środkowo‑Wschodnią w Meta (właściciel Facebooka), odpowiadający za relacje z decydentami i regulatorami.
-
Marta Mikliszańska – dyrektor ds. publicznych w Grupie Allegro, członek zarządu Allegro Foundation i wiceprzewodnicząca Rady Izby Gospodarki Elektronicznej.
-
Michał Kanownik – prezes Związku Cyfrowa Polska, organizacji branżowej skupiającej największe firmy z sektora elektroniki i IT.
-
Do tego silna reprezentacja pracodawców i lobbingu biznesowego, wśród których nie brakuje organizacji bardzo mocno powiązanych z partią Donalda Tuska. Nie zabrakło także osób bezpośrednio związanych z aktualną włądzą, tj. Agnieszka Gryszczyńska, dyrektor Departamentu do Spraw Cyberprzestępczości i Informatyzacji Prokuratury Krajowej, profesor UKSW i wieloletnia koordynatorka spraw cyberprzestępczości, pracująca z obecnym i poprzednim szefem resortu sprawiedliwości.
Do tego Krzysztof Madej, dyrektor Departamentu Informatyzacji i Systemów Informacji o Prawie w Rządowym Centrum Legislacji, kluczowej instytucji przygotowującej projekty aktów prawnych dla rządu czy Magdalena Mike, w latach 2011-2019 związana z Urzędem Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego, gdzie pełniła funkcję Dyrektora Departamentu Nadzoru Właścicielskiego, Rozwoju Gospodarczego i Cyfryzacji. Jej szefem był polityk PO, Piotr Całbecki.
W efekcie w jednym ciele skupiają się osoby, które jednocześnie: kształtują regulacje, realizują projekty informatyczne państwa i reprezentują interesy dużych firm, które formalnie będą zależeć od tych regulacji.
Wszystko oczywiście pod politycznym szyldem związanym z Koalicją Obywatelską.
W składzie Rady znajdują się też osoby powiązane z największymi grupami medialnymi oraz z mediami kontrolowanymi przez spółki z udziałem Skarbu Państwa, co szczególnie mocno rodzi pytania o to, jak rząd Donalda Tuska rozumie pluralizm?
Choćby Elżbieta Żuraw, członek zarządu Polska Press, wydawcy 20 dzienników regionalnych i ich serwisów internetowych, należącego do koncernu Orlen kontrolowanego przez państwo. Do tego Agnieszka Kasprzak, która kieruje zespołem prawnym ds. cyfryzacji w TVN S.A., prywatnej stacji telewizyjnej o silnym i wyrazistym profilu polityczno-publicystycznym, z którą powiązane są również duże portale internetowe.
Jak bardzo jednostronna jest ta rada?
Czy połączenie osoby z zarządu Polska Press (kontrolowanej przez państwowy koncern) z szefową prawną ds. cyfryzacji w TVN (duży prywatny nadawca) pozwala rządowi twierdzić, że ma w Radzie „równowagę medialną”? Chyba tak, choć oczywiście każdy ma świadomość, iż na tę chwilę obie te grupy to po prostu część mainstreamu i politycznego zaplecza tych samych sił.
W składzie Rady nie ma reprezentacji mniejszych, niezależnych redakcji ani organizacji broniących wolności mediów w sieci.
Skład VI kadencji Rady ds. Cyfryzacji sprawia, że ciało to jest silnie osadzone w trójkącie: rząd – wielki biznes – główne media.
-
Brakuje:
-
przedstawicieli organizacji strażniczych (digital rights, prywatność, wolność słowa online),
-
reprezentacji mniejszych firm i startupów technologicznych,
-
silnej reprezentacji środowisk użytkowników, konsumentów i samorządów lokalnych.
-
Wszystkie te grupy są najbardziej narażone na skutki regulacji cyfrowych tworzonych przy udziale Rady.
-
Przeważają natomiast:
-
dyrektorzy departamentów w Prokuraturze Krajowej, RCL i administracji publicznej,
-
lobbyści i menedżerowie ds. public affairs wielkich firm (T‑Mobile, Meta, Allegro, duże izby gospodarcze),
-
przedstawiciele dużych grup medialnych, w tym spółki kontrolowanej przez państwowy koncern.
-
To wszystko – połączone z faktem, że minister wywodzi się z formacji post‑SLD i jest kluczowym politykiem rządzącej koalicji – sprawia, że Rada ds. Cyfryzacji staje się narzędziem legitymizowania polityki cyfrowej obecnej władzy głosem wąskiej, silnie usieciowionej elity polityczno‑biznesowej, zamiast szerokiego, zróżnicowanego środowiska interesariuszy cyfryzacji. Na koniec warto też zadać pytanie retoryczne: o ile stopni w rankingu wolności prasy skoczy Polska, mając u boku Ministra Cyfryzacji tak mocno zdywersyfikowaną radę mędrców?
źr. wPolsce24











