Przerażona kobieta wezwała policję. Nim przyjechała, padły strzały

Zdarzenie miało miejsce w piątek wieczorem. Ok. 18 45-latka z Sieprawia zadzwoniła na policję. Powiedziała dyżurnemu, że pod jej dom przyjechał 47-letni mężczyzna, który się awanturował i jej groził.
Nie zdążyli
Policjanci uznali, że sytuacja jest poważna, a mężczyzna może zrealizować swoje groźby. Natychmiast ruszyli na miejsce. Zanim jednak tam dotarli, mężczyzna wycelował broń w stronę kobiety i oddał strzał. Najprawdopodobniej strzelał z broni czarnoprochowej. Następnie postrzelił sam siebie.
Kobieta została trafiona w okolice głowy. Gdy na miejsce dotarli policjanci, była przytomna. Zabrano ją do szpitala. Myślenicka policja poinformowała dziennikarzy Faktu, że jej stan jest stabilny, jej życiu nic nie zagraża.
Nie udało się go uratować
Mężczyzna jeszcze żył, był reanimowany przez osoby postronne. Policjanci przejęli reanimację. Na miejsce wezwano także służby ratunkowe, w tym śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Nie udało się jednak go uratować.
Policja ujawniła, że napastnik był byłym partnerem 45-latki. Pochodził z Podkarpacia. Nie mieszkali razem. Ranna kobieta nie została jeszcze przesłuchana, więc policja nie zna jeszcze dokładnych okoliczności zdarzenia i motywów 47-latka. Nie wiadomo także, czy w przeszłości w ich związku dochodziło do przemocy. To będzie przedmiotem dalszych ustaleń.
źr. wPolsce24 za Fakt









