Prezydent wetuje ustawę o KRS. „Nie oddam wyboru sędziów zamkniętej korporacji”

Chodzi o ustawę, która przewidywała odebranie Sejmowi kompetencji do wyboru 15 sędziów–członków KRS i przekazanie jej środowisku sędziowskiemu w wyborach bezpośrednich i tajnych, organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą. Prezydent nie zgodził się na takie rozwiązanie.
„Suweren nie może być wyłączony”
W swoim stanowisku podkreślił, że nie może zaakceptować modelu, który pod pozorem naprawy systemu w praktyce eliminuje udział przedstawiciela suwerena – czyli Sejmu – w wyborze członków KRS. W ocenie prezydenta powrót do modelu, w którym sędziowie wybierają się wyłącznie między sobą, oznaczałby cofnięcie reformy i oddanie kluczowej kompetencji zamkniętemu środowisku.
Prezydent wskazał również na konkretne zastrzeżenia konstytucyjne. Ustawa wprowadzała m.in. wymóg co najmniej 10 lat stażu sędziowskiego oraz 5 lat na aktualnym stanowisku jako warunek kandydowania do KRS. Zdaniem głowy państwa to nieproporcjonalne ograniczenie biernego prawa wyborczego i arbitralne wykluczenie części sędziów – bez wyraźnego umocowania w art. 187 Konstytucji.
Korporacje prawnicze i ryzyko nacisków
Kolejną wątpliwość wzbudziło dopuszczenie do zgłaszania kandydatów do KRS przez korporacje prawnicze, m.in. adwokatów i radców prawnych. W ocenie prezydenta może to otworzyć drogę do nacisków grup interesu na organ, który ma stać na straży niezależności sądów.
Dodatkowe ryzyko – jak zaznaczono – wiąże się z brakiem jasnych zasad finansowania i prowadzenia kampanii w tych wyborach. To rodzi pytania o równość szans kandydatów i transparentność całego procesu.
NSA i PKW w nowej roli
Prezydent zakwestionował również przeniesienie sporów wyborczych do Naczelny Sąd Administracyjny, uznając to za rozwiązanie budzące zasadnicze wątpliwości konstytucyjne.
Zastrzeżenia dotyczą także roli PKW, która – poza organizacją wyborów – miałaby otrzymać kompetencje o charakterze normotwórczym, np. w zakresie określania wzorów dokumentów czy zasad wysłuchań kandydatów. Tymczasem uchwały PKW nie są źródłem prawa powszechnie obowiązującego, co – jak wskazywano w toku prac legislacyjnych – może prowadzić do podważania legalności całej procedury.
Ryzyko chaosu prawnego
Jednym z najpoważniejszych argumentów prezydenta jest zagrożenie destabilizacją systemu. W jego ocenie przepisy przejściowe oraz sposób formułowania uzasadnienia ustawy mogą prowadzić do kwestionowania uchwał KRS i powołań sędziowskich z ostatnich lat.
To z kolei oznaczałoby ryzyko podważenia statusu ponad trzech tysięcy sędziów i setek tysięcy – a nawet milionów – wydanych orzeczeń. Skutkiem byłby chaos prawny: fala wznowień postępowań, przeciążenie sądów i niepewność obywateli co do ostateczności wyroków.
Prezydent argumentuje, że jego weto służy ochronie stabilności państwa i pewności prawa.
Kontratak Pałacu Prezydenckiego
Wraz z wetem Karol Nawrocki zapowiedział złożenie własnego projektu ustawy. Ma on – jak zapowiedziano – zagwarantować bezstronność sądów, niepodważalność prawomocnych orzeczeń oraz potwierdzenie statusu prawidłowo nominowanych sędziów.
To oznacza, że spór o kształt KRS i model odpowiedzialności za wymiar sprawiedliwości wchodzi w nową fazę. Jedno jest pewne: ministrowi sprawiedliwości nie będzie łatwo przeforsować rozwiązań, które – w ocenie prezydenta – prowadzą do zabezpieczania interesów środowiska określanego niegdyś przez jego przedstawicieli mianem „nadzwyczajnej kasty”.
Weto oznacza polityczne starcie na szczycie. A jego stawką jest nie tylko sposób wyboru członków KRS, ale fundamentalne pytanie: kto ma realny wpływ na kształt wymiaru sprawiedliwości – zamknięta korporacja zawodowa czy przedstawiciele suwerena.
źr. wPolsce24 za prezydent.pl











