Miliardy dla spółki widmo w opuszczonej ruderze! Tak wygląda siedziba "Polskiej Amunicji"
Spółka widmo
Reporter Piotr Czyżewski udał się pod adres przy placu Konstytucji w Warszawie, który widnieje w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) jako siedziba spółki Polska Amunicja. Na miejscu okazało się, że odnalezienie firmy graniczy z cudem. W budynku nie ma żadnej tabliczki informacyjnej, a w samym KRS nie podano nawet numeru lokalu, który spółka rzekomo zajmuje. Zresztą sam budynek, nie wygląda jak siedziba poważnej firmy - to zwykła rudera.
Reporter, po sprawdzeniu wszystkich klatek schodowych i braku jakichkolwiek oznaczeń, określił sytuację jako „podejrzaną”. Rodzi to zasadnicze pytanie: czy podmiot, którego fizycznej siedziby nie sposób ustalić, jest wiarygodnym partnerem do produkcji strategicznego uzbrojenia?
Miliardy na amunicję 155 mm
Kontrowersje budzi skala środków publicznych, jakie mają trafić do spółki. Polska Amunicja jest typowana na jednego z większych beneficjentów programu „SAFE”, z którego ma otrzymać fundusze na produkcję pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm. Mowa tu o kwotach rzędu miliardów złotych.
Kluczowy problem, na który zwracają uwagę dziennikarze, to fakt, że spółka ta nie posiada własnej fabryki i unika komentarzy w tej sprawie. Istnieje obawa, że wielomiliardowa dotacja trafi do firmy, która nie jest zdolna do samodzielnego wyprodukowania zamówionego uzbrojenia.
Wątek polityczny i zarzuty o nepotyzm
Sprawa nabiera politycznego charakteru ze względu na obsadę personalną. Prezesem Polskiej Amunicji jest Paweł Poncyliusz, były polityk Platformy Obywatelskiej.
Urszula Rusecka, posłanka Prawa i Sprawiedliwości, zwraca uwagę, że choć państwo miało udziały w spółce, obecnie znajduje się ona w rękach prywatnych (pakiet większościowy został wykupiony).
Opozycja sugeruje, że przyznawanie tak ogromnych środków firmie o niejasnej strukturze i zapleczu może być formą nepotyzmu. Pojawiają się zarzuty, że na programie „SAFE” skorzystają „znajomi królika”, a publiczne pieniądze zamiast na realne dozbrojenie armii, trafią do kieszeni osób powiązanych z obecną władzą.
Program „SAFE” pod lupą
Sam program „SAFE”, który miał być krokiem milowym w dozbrojeniu polskiej armii, jest krytykowany przez opozycję jako potencjalna „pętla zaciskana na szyi Polski”. Wskazuje się na niejasne kryteria doboru firm (część z nich jest utajniona) oraz ryzyko zrujnowania finansów publicznych przez niebezpieczne zapisy w programie.
Sprawa siedziby Polskiej Amunicji staje się więc symbolem szerszych wątpliwości co do transparentności wydatków na obronność, gdzie miliardy złotych mogą trafiać do podmiotów, które na papierze wyglądają na poważnych graczy, a w rzeczywistości trudno znaleźć nawet ich drzwi wejściowe.
źr. wPolsce24








