A za to go pochwalimy! Premier obcina własną pensję o połowę. „Czas na pokorę”

Zmiany mają objąć nie tylko szefa rządu, ale także ministrów, parlamentarzystów oraz burmistrzów. Wszyscy oni – zgodnie z zapowiedzią premiera – muszą przygotować się na znaczące redukcje wynagrodzeń.
„Czego oczekuję: humanitaryzmu, umiaru i pokory” – napisał Magyar, jasno sygnalizując, że decyzja ma wymiar nie tylko ekonomiczny, ale również symboliczny.
Konkretne liczby robią wrażenie
Jeszcze niedawno wynagrodzenie premiera wynosiło około 7,8 mln forintów brutto miesięcznie (około 92 tys. zł). Po zmianach ma spaść do 3,8 mln forintów (około 45 tys. zł). Na tę kwotę złoży się pensja premiera oraz wynagrodzenie poselskie. To oznacza jedną z największych redukcji wynagrodzenia na tym szczeblu w Europie.
Koniec wysokich dodatków
Plan reform obejmuje także ograniczenie dodatkowych świadczeń dla parlamentarzystów. Dotychczas mogli oni liczyć na liczne dopłaty – m.in. na paliwo, zakwaterowanie czy prowadzenie biur. Nowy limit miesięcznych zarobków i dodatków ma zostać obniżony z 7 do 5 mln forintów.
Cięcia także w spółkach państwowych
Premier zapowiedział również, że redukcje obejmą kierownictwo spółek państwowych oraz członków rad nadzorczych i doradczych. To sygnał, że zmiany mają mieć charakter systemowy, a nie jedynie symboliczny gest na najwyższym szczeblu.
Polityczny sygnał czy początek większych zmian?
Decyzja Petera Magyara wywołuje szerokie komentarze – zarówno na Węgrzech, jak i poza ich granicami. Dla jednych to wyraz odpowiedzialności i próba odbudowy zaufania do polityków. Dla innych – ruch o silnym wydźwięku politycznym. Jedno jest pewne: tak zdecydowane cięcia w wynagrodzeniach elit władzy to rzadkość, która może stać się punktem odniesienia w szerszej debacie o zarobkach polityków w Europie.
źr. wPolsce24 za PAP











