Czy to podpalenie? Nie widać końca pożaru lasu na Mazowszu

Pożar lasu w Międzylesiu w powiecie wołomińskim na Mazowszu wybuchł w czwartek po południu. Z zagrożonego terenu ewakuowano około 100 osób.
Podczas sobotniego briefingu prasowego wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski poinformował, że w gaszenie pożaru zaangażowanych jest prawie 1300 strażaków i 335 pojazdów Państwowej Straży Pożarnej (PSP) i Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) oraz inne służby - m.in. Policja, Lasy Państwowe i 120 żołnierzy WOT.
Działania ludzi wspomagane są przez trzy śmigłowce. - Będą dochodzić sukcesywnie w ciągu dnia kolejne śmigłowce, przede wszystkim Black Hawki, być może Dromadery - zapowiedział.
Dopytywany, jak długo potrwa walka z pożarem, Frankowski stwierdził, że trudno to oszacować.
- Na terenie objętym pożarem pojawiają się drobne zarzewia ognia. Strażacy je dogaszają, polewają pogorzelisko wodą i monitorują miejsca o podwyższonej temperaturze – wyjaśniał kulisty akcji ratowniczej rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej kapitan Wojciech Gralec.
Jak przekazał, w piątek w kulminacyjnym momencie akcji uczestniczyło pięć samolotów gaśniczych Dromader, trzy śmigłowce Lasów Państwowych oraz dwa policyjne śmigłowce Black Hawk. W ciągu dnia wykonano 303 zrzuty wody; na teren pożaru podano ponad 470 tys. litrów wody.
Jak relacjonował, wyznaczone pododdziały pracowały całą noc. Strażacy wykonywali przecinkę lasu, dogaszali zarzewia ognia oraz przelewali pogorzelisko wodą. W ciągu nocy nie wykształcił się nowy front pożaru.
źr. wPolsce24 za PAP











