Nie ma pieniędzy na podstawowe zabiegi. Potężne cięcia w NFZ wykonywane po cichu. Dramatyczna relacja dyrektora szpitala

Sytuacja w publicznej służbie zdrowia przestaje być jedynie problemem księgowym, a staje się realnym zagrożeniem dla pacjentów. Choć oficjalnie Resort Zdrowia promuje badania profilaktyczne, zakulisowe decyzje finansowe mogą odciąć miliony Polaków od kluczowej diagnostyki: kolonoskopii, rezonansu czy tomografii.
Szpitale pod ścianą: „Chcą, żeby ludzie przestali się leczyć”
Jeden z dyrektorów szpitali, który skontaktował się z naszą redakcją, ujawnia mechanizm, który ma „ratować” budżet państwa kosztem chorych.
„NFZ zapowiedział ograniczenie finansowania najbardziej kosztownych badań. Refundacja nadwykonań – czyli tego, co zrobimy ponad narzucony limit – ma wynosić tylko 40% kosztów. Do tego rozliczenia mają być roczne, a nie kwartalne. To jasny sygnał: ograniczamy diagnostykę, żeby ludzie przestali trafiać do szpitali. Tak szukają oszczędności” – mówi anonimowo nasz informator.
Twarde dane z Małopolski: „Dziura w kasie i znikające umowy”
Potwierdzeniem tych słów są dane z oficjalnego API NFZ, które przeanalizował Janusz Cieszyński. Na przykładzie Małopolski widać trzy główne „patologie” systemu, które uderzą w pacjentów już w najbliższych miesiącach.
1. Gwałtowny zjazd finansowania Dane pokazują, że już pod koniec 2025 roku finansowanie kolonoskopii w regionie drastycznie spadło – z około 3,2 mln do zaledwie 1,4 mln punktów (spadek o ponad 50%). To efekt „dziury w kasie”, którą oddziały NFZ próbują łatać zaniżonymi kontraktami.
2. Białe plamy na mapie Polski Jeszcze gorzej wygląda prognoza na drugą połowę 2026 roku. W samej Małopolsce liczba umów na kolonoskopię ma spaść w lipcu z 45 do zaledwie 27.
„Efekt? Nowy Sącz – drugie miasto Małopolski – od lipca nie ma ani jednej placówki z kontraktem na kolonoskopię” – wskazuje Cieszyński w serwisie X.
3. Pułapka „40 procent” Jeśli wejdą w życie zapowiadane cięcia w nadwykonaniach, przychodnie staną przed widmem bankructwa. Wyliczenia dla stycznia 2026 w Małopolsce są bezlitosne:
-
Wartość wykonanych badań: 5,56 mln zł
-
Plan NFZ: 3,18 mln zł
-
NFZ zapłaci (z uwzględnieniem cięć): 4,13 mln zł
-
Miesięczna luka (strata placówek): 1,43 mln zł
W skali roku oznacza to około 17 mln zł straty dla samych przychodni wykonujących kolonoskopię w jednym województwie.
Koniec profilaktyki, początek biznesu?
Wnioski płynące zarówno od praktyków zarządzających szpitalami, jak i z analizy danych, są zbieżne. Ograniczenie płatności za nadwykonania do 40% sprawi, że placówkom nie będzie się opłacało badać pacjentów ponad limit, bo każde dodatkowe badanie będzie generować dług.
„Dla mnie oznacza to wydłużenie kolejek oraz zmniejszenie dostępności do świadczeń. Rozkręci się biznes prywatny” – podsumowuje dyrektor szpitala.
Zamiast obiecanego „Roku Profilaktyki”, pacjenci zderzą się z rzeczywistością, w której na bezpłatne badanie ratujące życie trzeba będzie czekać latami lub zapłacić za nie z własnej kieszeni w prywatnej klinice.
źr. wPolsce24











