Polska

Podróż z piekła rodem. Dziennikarz opisał chaos na pokładzie Intercity znad Adriatyku

opublikowano:
1280px-ED160-005_(33798125701)
(fot. Adam Kilian - ED160-005\Flickr CC BY SA 2.0)
Dziennikarz wracał z słoweńskiego Kopru słynnym pociągiem Adriatic Express. To nie było przyjemne doświadczenie.

W zeszłorocznym sezonie wakacyjnym PKP Intercity stworzyło kontrowersyjny skład Adriatic Express, który jeździł do Rijeki. W mediach pojawiły się relacje jego pasażerów, którzy zwracali uwagę na liczne niewygody podczas tak długiej podróży i opóźnienia. W tym roku jeden z wagonów tego pociągu dojeżdża też do Kopru na wybrzeżu Morza Adriatyckiego.

Nic się nie poprawiło

Dziennikarz Interii Wiktor Kazanecki wracał nim do domu. Plan był taki, że wagon dojedzie do stolicy Słowenii, gdzie zostanie odczepiony od wagonów węgierskich i podpięty do polskich, które wracają z Rijeki. W Lublanie przewidziano półtoragodzinny postój, co zwykle wystarcza na taki manewr.

Pociąg opóźniał si coraz bardziej, a czekający na niego pasażerowie zgłodnieli. W Lubljanie po 22 wszystko jest już zamknięte. Początkowo przekąski sprzedawała obsługa węgierskiego wagonu sypialnego, ale przestała, gdy odłączono mu pantografy, przez co nie mogła zaksięgować tych sprzedaży.

Niemiła pobudka 

Adriatic Express w końcu przyjechał z godzinnym opóźnieniem, a odłączanie i podłączanie wagonów wydłużyło to spóźnienie o pół godziny. Niemal też doszło do nieszczęścia. Pociąg się zatrzymał, drzwi przed pasażerką się otworzyły, a następnie skład znowu ruszył. Na szczęście nie spadła na peron.

O piątej rano obudziła go austriacka konduktorka, która powiedziała mu, że zamykają wagon i muszą zabrać rzeczy, przejść przez wagony i znaleźć inne miejsca. Te na szczęście były, ale nikt nie wytłumaczył pasażerom, co było powodem. Gdy spali, opóźnienie wzrosło o kolejne półtorej godziny.

Zapanował chaos

Gdy stali na peronie w Grazu, nazwa ich pociągu na tablicy zmieniła się na Porta Moravica. To pociąg jadący do czeskiego Bogumina, a potem rozłączany na dwa osobne, do Wrocławia i Krakowa. Jego wagony dołączono do Adriatic Express, ale ten pociąg jedzie w inne miejsce. Zapytana o to osoba z obsługi powiedziała im, że najpierw dojadą do Wiednia, ale tam na pewno nie poczeka na nich pociąg Sobieski, z którym AE miał się połączyć. Tam powiedziano im, że w Boguminie odłączą wagony z Kopru i Rijeki, a oni pojadą do Krakowa, a stamtąd do Warszawy.

W wagonach było coraz bardziej duszno, zwłaszcza w tych czeskich. Rosło też opóźnienie, a zagraniczni kolejarze nie podawali podróżnym żadnych informacji. Gdy w Boguminie zapytali stojących na peronie konduktorów PKP jak mają się przesiąść, ci odparli, że nie mają pojęcia, bo Austriacy ich o tym nie poinformowali. Okazało się także, że nie spodziewali się dodatkowych wagonów, a Austriacy pomylili tablice kierunkowe na drzwiach, potęgując chaos.

Gdy już ruszyli, okazało się, że niepotrzebni targali bagaż, bo wbrew wcześniejszym informacjom wagony Adriatic Expressu wcale nie zostały odłączone. Załoga pociągu próbowała się skontaktować z dyspozyturą w Krakowie, ale nikt nie odbierał telefonów. Pasażerowie byli coraz bardziej wściekli i domagali się precyzyjnych informacji co dalej.

Nikt nie dał im nawet butelki wody

W końcu pasażerów jadących do Warszawy poproszono o przejście do odpowiednich wagonów. Problem w tym, że wagonów o wyczytanych przez interkom numerach nie było w tym pociągu i pasażerowie znów nie wiedzieli co robić. Kolejarze wyjaśnili im, że wagony będą odłączane w Czechowicach-Dziedzicach i pojadą dalej do Warszawy. Na miejscu okazało się jednak, że muszą wysiąść, zmienić peron i pojechać szynobusem do Katowic. Dojechali tam później, niż mieli być w Warszawie, ale powiedziano im, że będzie tam na nich czekać Pendolino.

Gdy wsiadali do Pendolino, okazało się, że jego obsługa o niczym nie wie. Na szczęście drużyna z EIP dała im po wyjeździe z Katowic darmowe miejscówki. Do Warszawy zgodnie z planem mieli dotrzeć o 14:04, a dotarli o 17:27.

Ktoś powie - bywają i większe spóźnienia. Tak, ale ponad trzy godziny poślizgu w przypadku wyprawy z Chorwacji czy Słowenii sprawiają, że cała wyprawa trwa niemal dobę. Do tego spać było trudno, skoro o świcie urządzono nam przeprowadzkę – podkreślił dziennikarz. I podkreślmy - przez ten czas nikt nie zaoferował nam przekąski czy butelki wody. Czułem się, jakby podawano nas z rąk do rąk niczym kukułcze jajo, z którym nikt nie wie, co zrobić – dodał.

źr. wPolsce24 za Interia

 

Polska

ROZMOWA WIKŁY: Tusk nie jest zbyt mądry, będzie chronił układ

opublikowano:
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie wPolsce24)
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Od makabrycznego horroru w warszawskim Szpitalu Południowym, przez rażący cynizm polityków Koalicji Obywatelskiej, aż po skandaliczny panteon na Ukrainie, gdzie hołd mają odbierać mordercy Polaków. Poseł Konfederacji Korony Polskiej, Roman Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą obnaża hipokryzję i nieudolność obecnej władzy.
Polska

Nowe ustalenia prokuratury! Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie?

opublikowano:
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej (fot wPolsce24)
Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie? Wstrząsające doniesienia o łapówkach, fałszowaniu urzędowych dokumentów i rzekomym bezczeszczeniu ludzkich szczątków wreszcie znalazły się pod lupą prokuratury. Choć śledczy próbują bagatelizować część zarzutów, obraz patologii wyłaniający się z najnowszych ustaleń organów ścigania budzi ogromny niepokój i każe zapytać o nadzór nad warszawskimi placówkami ochrony zdrowia.
Polska

Prezydent podpisał pięć ustaw, dwie zawetował, jedną skierował do TK. Obywatelskie projekty nadal w zamrażarce Czarzastego

opublikowano:
AWIK5403 (1).webp
Karol Nawrocki (fot.Fratria/Andrzej Wiktor)
Prezydent Karol Nawrocki podjął kolejne decyzje legislacyjne. 2 lipca głowa państwa podpisała pięć ustaw, skorzystała z prawa weta w przypadku dwóch, a jedną skierowała do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jak poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, podpisane zostały m.in. nowelizacje Prawa oświatowego, Kodeksu postępowania karnego, ustawa o związku metropolitalnym w województwie pomorskim oraz ustawa deregulacyjna w zakresie energetyki.
Polska

Skandal w Pilchowicach. 11 ton martwych ryb, a Henning-Kloska i Zielińska nie raczyły przyjechać

opublikowano:
Pracownicy w kamizelkach ratunkowych stoją na odsłoniętym dnie zbiornika wodnego przy zaporze, gdzie poziom wody został znacznie obniżony w trakcie opróżniania Jeziora Pilchowickiego.
Opróżnianie Jeziora Pilchowickiego – prace przy zaporze i dramatycznie niski poziom wody w zbiorniku (fot. wPolsce24)
Woda z Zalewu Pilchowickiego została spuszczona, a w jej miejscu pozostało cmentarzysko. Ponad jedenaście ton śniętych ryb, niewyobrażalny smród, a w okolicy – zupełna cisza. Działacze ekologiczni, którzy zwykle nie przebierają w słowach, tym razem nie pojawili się na miejscu. „Nie ma ekologów” – mówią mieszkańcy, zadając pytanie: gdzie są ci, którzy tak chętnie bronią przyrody, gdy giną ryby? I dlaczego politycy odpowiedzialni za środowisko nie fatygują się, by zobaczyć katastrofę na własne oczy?
Polska

ROZMOWA WIKŁY: Tusk traci kontrolę nad aferami. Kłamstwa Kierwińskiego, przywileje "elit" i makabryczny szpital grozy

opublikowano:
Michał Woś w rozmowie z Marcinem Wikłą
Michał Woś w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Obecna koalicja rządząca tonie w niewyjaśnionych skandalach, a Donald Tusk widząc rozpadający się wizerunek swojej formacji, próbuje ratować się starymi, PR-owymi sztuczkami. Obraz obecnej władzy sypie się jak domek z kart, odsłaniając obrzydliwe kłamstwa czołowych polityków, rażące przywileje establishmentu oraz makabryczne patologie w państwowych instytucjach.
Polska

Pilne. Trzęsienie ziemi w warszawskim ratuszu. Dwie zastępczynie Trzaskowskiego zwolnione

opublikowano:
Rafał Trzaskowski podjął decyzję o dymisji dwóch swoich zastępczyń
Rafał Trzaskowski podjął decyzję o dymisji dwóch swoich zastępczyń (fot. wPolsce24)
Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra złożyły rezygnację z pełnienia funkcji wiceprezydentów Warszawy, a Rafał Trzaskowski je przyjął. Prezydent Warszawy zapowiedział też zwolnienia w miejskich spółkach. O decyzjach personalnych Trzaskowski poinformował podczas konferencji prasowej.