Po Wielkanocy koniec Hennig-Kloski w rządzie? Tusk za słaby, by ją uratować
Choć formalnie koalicja powinna stanąć murem za swoim ministrem, rzeczywistość wygląda dziś zupełnie inaczej. W kuluarach narasta sprzeciw – i to nie tylko ze strony opozycji, ale również ugrupowań współtworzących rząd.
Dosyć wariackiej polityki klimatycznej
Szczególnie wyraźne są sygnały płynące z PSL. Ludowcy od dłuższego czasu podkreślają, że polityka klimatyczna prowadzona przez resort jest oderwana od realiów polskiej wsi i oczekiwań rolników. W ich ocenie potrzebne jest podejście bardziej pragmatyczne, a mniej ideologiczne.
Równie istotna jest postawa Polski 2050. To środowisko, które jeszcze niedawno rekomendowało Hennig-Kloskę do rządu, dziś samo nie daje gwarancji jej obrony. Odejście minister z partii osłabiło jej polityczne zaplecze i – jak przyznają niektórzy politycy – pozbawiło ją naturalnej ochrony w ramach koalicji.
Tuskowi brakuje szabel
W efekcie scenariusz, w którym część koalicjantów poprze wotum nieufności razem z opozycją, przestaje być polityczną abstrakcją. A to oznaczałoby poważny wstrząs dla rządu Donalda Tuska, który sam nie dysponuje odpowiednią liczbą posłów, by zablokować wotum nieufności wobec Hennig-Kloski jeśli poprą je posłowie PSL i Polski 2050 wraz z opozycją.
Głosowanie nad losem minister klimatu będzie nie tylko personalnym rozstrzygnięciem, ale też testem spójności całej koalicji. Jeśli Hennig-Kloska straci stanowisko, będzie to wyraźny sygnał, że wewnętrzne napięcia zaczynają wymykać się spod kontroli.
źr. wPolsce24











