"Po prostu się boję". Tak wygląda praca w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Mobbing, strach, pozwy - taka atmosfera panuje w biurze Horny-Cieślak
W Biurze Rzecznika Praw Dziecka wrze. W tle pojawia się pozew o mobbing, kolejne sprawy przed sądem pracy oraz relacje kilkunastu byłych i obecnych pracowników, którzy mówią o skrajnym przeciążeniu psychicznym i fizycznym.
W swoich relacjach opisują atmosferę ciągłej kontroli, presji oraz stresu, który prowadził do wypalenia zawodowego, problemów zdrowotnych, a w skrajnych przypadkach - myśli samobójczych. Kierująca instytucją Monika Horna-Cieślak stanowczo odpiera zarzuty, podkreślając, że praca na rzecz dzieci w trudnej sytuacji nie jest zajęciem dla każdego.
Iskrą, która uruchomiła lawinę kolejnych relacji, był pozew złożony przez młodego prawnika, wcześniej osobiście zrekrutowanego do pracy w biurze. Informacja o sprawie szybko obiegła instytucję i sprawiła, że kolejne osoby zdecydowały się przerwać milczenie. W rozmowach z dziennikarzami pojawiają się głosy prawników, psychologów, nauczycieli czy specjalistów z wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi. Niezależnie od stanowiska, wszyscy mówią o podobnych doświadczeniach: strachu, chronicznym zmęczeniu oraz destrukcyjnym wpływie pracy na życie prywatne.
Rozmówcy decydują się na anonimowość, obawiając się konsekwencji zawodowych i osobistych. Wskazują na nierówną pozycję w starciu z osobą pełniącą wysoką funkcję publiczną i znającą realia świata prawa. Biuro Rzecznika Praw Dziecka z założenia ma chronić najsłabszych, jednak pojawia się zasadnicze pytanie, czy instytucja funkcjonująca w atmosferze lęku i wyczerpania jest w stanie skutecznie realizować swoją misję.
- Po prostu się boję - mówi jeden z pracowników biura RPD w rozmowie z TVN24.
Sprawa lodów z Pszczyny
Chociaż Monika Horna-Cieślak pełni funkcję Rzecznika Praw Dziecka od grudnia 2023 roku, ogólnopolską „sławę” zyskała stosunkowo niedawno. Chodzi o głośną decyzję dotyczącą popularnej lodziarni w Pszczynie, która przez blisko ćwierć wieku, na zakończenie roku szkolnego, rozdawała darmowe lody wszystkim uczniom ze świadectwem z czerwonym paskiem.
Jak się okazało, właścicielka tego miejsca musiała zakończyć tę tradycję, powołując się na pismo pochodzące z biura Rzecznika Praw Dziecka. Zgodnie z jego treścią uznano, że tego typu praktyka może mieć charakter dyskryminujący wobec pozostałych uczniów, mających trudności w nauce, a także wywierać „nadmierną presję szkolną”.
Sprawa wywołała ogólnopolskie oburzenie. Wielu Polaków stanęło po stronie właścicielki lodziarni, uznając stanowisko Rzecznika Praw Dziecka za niedorzeczne oraz nadmiernie ingerujące w wolność gospodarczą niewielkiego przedsiębiorstwa.
Źr.wPolsce24 za TVN24











