Ekspert ministra z PSL aresztowany! Po drogach jeżdżą ludzie, którzy kupili prawa jazdy

Mechanizm procederu: „egzaminy” zdawane przez podstawionych
Ustalenia policji pokazują skalę i bezczelność całego układu. Do egzaminów państwowych na prawo jazdy przystępowały osoby inne niż te, które faktycznie ubiegały się o uprawnienia. Podstawieni „zdający” znali dokładnie termin egzaminu, wiedzieli, za kogo zdają, działali według wcześniej ustalonego schematu.
To jednak nie wszystko. Śledczy ustalili, że egzaminator miał dodatkowo pomagać wybranym osobom podczas egzaminów teoretycznych. Proceder nie był więc improwizacją, ale zorganizowanym systemem. Od marca 2026 roku ujawniono kilkanaście takich przypadków, ale wszystko wskazuje na to, że mechanizm działał znacznie dłużej.
Blisko 30 osób z zarzutami – i to nie koniec
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Zielonej Górze rozwija się dynamicznie. Zarzuty usłyszało już blisko 30 osób, a Policja zatrzymała dotąd cztery osoby. Zatrzymani odpowiadają za przyjmowanie i wręczanie korzyści majątkowych.
Podczas przeszukań – prowadzonych 21 i 22 lipca w powiatach zielonogórskim i świebodzińskim przez funkcjonariuszy z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim – zabezpieczono blisko 50 tys. zł. Nie wiadomo jeszcze, czy cała ta kwota pochodziła bezpośrednio z przestępczego procederu.
Kluczowa postać: ekspert ministerstwa z zarzutami i aresztem
Najmocniejszym i najbardziej niepokojącym wątkiem jest postać Romana U. To egzaminator nadzorujący w WORD w Zielonej Górze i jednocześnie... ekspert Ministerstwa Infrastruktury oraz członek komisji ds. weryfikacji egzaminatorów i uczestnik komisji przygotowującej pytania egzaminacyjne na prawo jazdy.
Człowiek, który miał kontrolować jakość całego systemu z ramienia kierowanego przez Dariusza Klimczaka z PSL Ministerstwa Infrastruktury, sam znalazł się w jego najciemniejszym punkcie. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Romana U. na miesiąc.
To nie jest detal – to fundamentalny problem wiarygodności całego systemu egzaminowania kierowców. Jeśli osoba odpowiedzialna za standardy i weryfikację egzaminatorów jest zamieszana w korupcję, pojawia się pytanie o skalę zjawiska i jego potencjalne rozlanie się na inne ośrodki.
Wątek polityczny: kandydat PSL
Sprawa ma również wymiar polityczny. Roman U. nie był wyłącznie urzędnikiem i ekspertem. Kandydował do Rady Miasta Zielona Góra z list PSL. Miał ambicje wejścia do lokalnego samorządu ale ostatecznie nie zdobył mandatu. To pokazuje, że jego aktywność wykraczała poza środowisko egzaminatorów – próbował również wpływać na życie publiczne.
Kolejny wątek: szkoła jazdy i 50 łapówek
Śledztwo objęło także sektor szkoleniowy. Zarzuty usłyszał właściciel szkoły nauki jazdy – Czesław H. Według prokuratury miał ułatwić wręczenie łapówek w aż 50 przypadkach. H. jest lokalnym samorządowcem – wiceprzewodniczącym rady powiatu. Prokuratura wnioskowała o jego aresztowanie, ale sąd odmówił ze względu na stan zdrowia podejrzanego. Zarówno jemu, jak i Romanowi U., grozi do 10 lat więzienia.
Możliwe skutki: setki unieważnionych praw jazdy
Na tym sprawa się nie kończy. Konsekwencje mogą dotknąć również tych, którzy „kupili” uprawnienia. Jeśli sąd potwierdzi przestępstwa możliwe będzie uchylenie decyzji o wydaniu prawa jazdy, a więc faktyczne odebranie uprawnień. To oznacza, że obecnie po drogach mogą poruszać się osoby, które nigdy nie powinny otrzymać takiego prawa – i to jest najbardziej niepokojący wymiar całej afery.
Ta sprawa to coś więcej niż kolejny przypadek korupcji. To test dla państwa: czy system, który ma gwarantować bezpieczeństwo na drogach, jest odporny na patologie. Bo jeśli egzamin można było „zdać” dzięki podstawionej osobie i kopercie z pieniędzmi, to problem nie dotyczy tylko prawa – dotyczy realnego bezpieczeństwa każdego uczestnika ruchu.
źr. wPolsce24 za brd24.pl











