Wspaniały powrót króla polskich pól! Po 40 latach w Polsce znów wykluły się dropie – to zasługa naszych myśliwych!

Wyobraźmy sobie dawne polskie pola i prastare równiny, nad którymi dostojnie kroczył drop – najcięższy latający ptak Europy, będący prawdziwym skarbem polskiej przyrody. Niestety, w wyniku zmian cywilizacyjnych oraz przeobrażeń krajobrazu, ten dumny naszych dawnych ostępów zniknął z polskich ziem. Ostatni potwierdzony lęg odnotowano w tragicznym dla gatunku 1986 roku. Przez 40 lat żyliśmy z poczuciem niepowetowanej straty. Do dzisiaj.
Wyjątkowy sukces w Żółwinie: Osiem piskląt nowej nadziei
W Stacji Hodowli Dropia Polskiego Związku Łowieckiego w Żółwinie doszło do wydarzenia przełomowego. Z 10 jaj sprowadzonych z naturalnego środowiska w Brandenburgii wykluło się aż osiem piskląt dropia zwyczajnego. Osiągnięcie 80-procentowego sukcesu lęgowego w warunkach kontrolowanych to wynik niezwykły, niemal nieosiągalny w dzikiej naturze, gdzie bezbronne gniazda padają łupem drapieżników.
Proces klucia rozpoczął się 10 czerwca i trwał niespełna trzy tygodnie. Wszystkie maluchy rozwijają się prawidłowo, dając mocny fundament pod wieloletni program przywracania gatunku naszej ojczystej przyrodzie.
To pierwszy w Polsce wylęg dropi od czterech dekad i bardzo dobry początek pilotażu. Osiem piskląt, które prawidłowo się rozwija, to ogromny potencjał, ale przed zespołem pozostaje najtrudniejsze zadanie: przygotować ptaki do samodzielnego życia przy zachowaniu ich naturalnej bojaźliwości wobec człowieka" – podkreśla Wacław Matysek, p.o. rzecznika Polskiego Związku Łowieckiego.
Wychowanie w duchu dzikości
Opiekę nad maluchami sprawują dwie specjalistki ornitologii, które przeszły szczegółowe szkolenie w niemieckim ośrodku w Buckow. Zasady są surowe: kontakt z człowiekiem ograniczono do bezwzględnego minimum, aby uniknąć zjawiska tzw. imprintingu, czyli przyzwyczajenia ptaków do ludzi.
Młode dropie – chociaż podążają za opiekunkami podczas codziennych spacerów edukacyjnych – zachowują swój zdrowy, dziki instynkt. Reagują prawidłową płochliwością na widok niebezpieczeństw: chowają się przed przejeżdżającym ciągnikiem czy krążącym na niebie drapieżnikiem.
Już w sierpniu ptaki trafią do woliery adaptacyjnej na tzw. „łagodne wypuszczenie” (soft release). Samice zostaną wyposażone w nowoczesne nadajniki GPS, co pozwoli śledzić ich dalsze losy na wolności.
Konkretne czyny, a nie puste hasła
Warto zwrócić uwagę na kluczowy fakt – powrót dropia do Polski to zasługa konkretnego działania środowiska łowieckiego i lokalnych instytucji, a nie jałowych dyskusji. Polski Związek Łowieckiego jest liderem całego przedsięwzięcia, pracującym we współpracy naukowej z Uniwersytetem Zielonogórskim.
Nowoczesna Stacja Hodowli Dropia w Żółwinie powstała dzięki środkom własnym PZŁ (wkład własny) przy wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze. Całkowity koszt budowy stacji wyniósł 773 320,50 zł (w tym 315 tys. zł dotacji). To przykład wzorcowego projektu i odpowiedzialnej ochrony przyrody.
Drop potrzebuje rozległych, otwartych terenów, dlatego powodzenie programu będzie zależało od wieloletniej, konsekwentnej pracy i ochrony odpowiednich siedlisk" – zaznacza Wojciech Pawliszak, łowczy okręgowy z Gorzowa Wielkopolskiego.
Odbudujmy to, co utraciliśmy
Program ma charakter długofalowy – niemieccy partnerzy zadeklarowali przekazywanie jaj przez kolejne pięć lat, a pełne efekty poznamy dopiero wtedy, gdy wyhodowane samce osiągną dojrzałość płciową (około szóstego roku życia).
Dziś możemy jednak z dumą powiedzieć: polski drop wraca do domu! To dowód na to, że szanując tradycję, dbając o ojczystą ziemię i współpracując z fachowcami, jesteśmy w stanie przywrócić polskiej przyrodzie jej dawny, utracony blask. Miejmy nadzieję, że już niedługo widok dostojnego dropia na polskich polach znów stanie się powodem do dumy dla kolejnych pokoleń Polaków.
źr. wPolsce24 za Polski Związek Łowiecki











