Skandal ze „szczepieniami” dzieci. Sąd: działała dla pieniędzy. Pielęgniarka ze Szczecinka usłyszała wyrok

64-letnia Ewa B. to emerytowana już pielęgniarka z wieloletnim stażem. Była oskarżona o to, że brała od rodziców pieniądze – od 100 zł do tysiąca – za podanie dzieciom szczepionki. Wpisywała także jej podanie w dokumentację medyczną. Tymczasem zamiast szczepionki wstrzykiwała im nieustaloną substancję, o nieznanym wpływie na ich zdrowie. Co najmniej jedno dziecko zachorowało na chorobę, na którą zostało wcześniej „zaszczepione”.
Proces, który rozpoczął się 22 kwietnia zeszłego roku, dotyczył podania tej substancji 40 dzieciom, w większości niemowlakom. Sąd uznał zeznania pokrzywdzonych za spójne i logiczne.
Sędzia Katarzyna Brambor-Kwiatkowska zauważyła, że pielęgniarka to zawód zaufania publicznego, a na oskarżonej ciążył obowiązek opieki nad dziećmi, które jej powierzono, wynikający z prawa medycznego i kodeksu etyki zawodowej. Sędzia nie miała wątpliwości, że proceder nie był motywowany ideologicznie – oskarżona robiła to dla pieniędzy.
Ostatecznie sąd uznał pielęgniarkę za winną stawianych jej zarzutów, zmieniając kwalifikację jednego z nich na surowszą. Kobieta została skazana na 3 lata więzienia.
Sędzia powiedziała, że szkodliwość społeczna zarzucanych jej czynów jest tak znaczna, że nawet niekaralność oskarżonej nie może mieć wpływu na wymiar kary. Oprócz kary więzienia, sąd skazał ją na pięcioletni zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki, tysiąc złotych grzywny i oddanie rodzicom pobranych od nich pieniędzy. Obciążył ją także kosztami sądowymi.
Sędzia powiedziała, że w jej ocenie to właściwa kara. W odbiorze społecznym będzie wskazywać na brak tolerancji dla takiego zachowania, które naraża na niebezpieczeństwo życie i zdrowie najmniejszych członków naszego społeczeństwa – powiedziała. Wyrok nie jest prawomocny, ale jest zgodny z tym, czego żądała prokuratura.
źr. wPolsce24 za Interia











