Państwo z dykty uderzyło w ulubionego generała rządzącej koalicji. Nie poleciał na wakacje

O sprawie jako pierwsza poinformowała TVN24. Gen. Pytel stawił się na lotnisku w Pyrzowicach przed planowanym wylotem do Turcji. Podczas standardowej kontroli jego danych funkcjonariusze odkryli w systemie wpis dotyczący zakazu opuszczania Polski. Jak przekazał PAP rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Straży Granicznej por. Szymon Mościcki, wpis pochodził z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, z Wydziału ds. Wojskowych.
Funkcjonariusze wraz z generałem udali się następnie na tzw. drugą linię kontroli. Tam sprawdzono, czy zakaz wciąż obowiązuje i czy nie został wcześniej anulowany. Okazało się, że w systemie nadal figurował jako aktualny.
– My jako Straż Graniczna, funkcjonariusze Straży Granicznej respektujemy prawo, a nie stanowimy tego prawa – powiedział PAP por. Mościcki.
W efekcie Pytel nie przekroczył granicy i nie wyleciał do Turcji. Po zakończeniu czynności opuścił pomieszczenia służbowe Straży Granicznej i udał się do ogólnodostępnej części terminala. Rzecznik stanowczo podkreślił, że generał nie został zatrzymany.
– W żadnym momencie pan generał nie został zatrzymany – zaznaczył.
Stary wpis, który wciąż obowiązuje
Dlaczego zakaz wciąż znajdował się w systemie? Rzecznik Straży Granicznej ocenił, że bardziej prawdopodobne od awarii systemu jest to, iż prokuratura po prostu nie odwołała zakazu. Zastrzegł jednocześnie, że ostateczne wyjaśnienie tej kwestii należy do prokuratury. – Ten wpis jest stary i on nie został odwołany. Więc dla nas jest obowiązujący – wyjaśnił.
Sprawa jest o tyle interesująca, że może mieć związek z postępowaniem dotyczącym byłych szefów Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W kwietniu 2024 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowanie przeciwko gen. Januszowi Noskowi, gen. Piotrowi Pytlowi oraz płk. Krzysztofowi Duszy.
Śledztwo dotyczyło podejrzenia przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych w związku z podjęciem współpracy ze służbą obcego państwa bez zgody premiera. Takiej zgody wymagały przepisy ustawy o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego.
Zarzuty w tej sprawie postawiono w 2016 roku. Ostatecznie jednak prokuratura uznała, że nie ma podstaw do dalszego prowadzenia postępowania. W postanowieniu z 22 kwietnia 2024 roku prokurator płk Janusz Ochocki z Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie wskazał m.in. na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu oraz brak znamion czynu zabronionego.
Pytel i sprawa kontaktów z rosyjskimi służbami
Historia postępowania sięga jeszcze 2010 roku. W przestrzeni publicznej pojawiały się wówczas informacje o współpracy SKW z rosyjskimi służbami specjalnymi. Wątek miał dotyczyć m.in. umowy zawartej przez polskie służby z rosyjskimi służbami w związku z wycofywaniem polskiego kontyngentu wojskowego z Afganistanu.
W grudniu 2017 roku Pytel został zatrzymany i przewieziony z Krakowa do Warszawy. W prokuraturze usłyszał zmienione zarzuty dotyczące kontaktów z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa.
Co ważne, rok później sąd zakwestionował sposób, w jaki doszło do jego zatrzymania. W październiku 2018 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał zatrzymanie generała w celu doprowadzenia go do prokuratury za bezzasadne. Teraz nazwisko byłego szefa SKW ponownie pojawiło się w kontekście działań prokuratury. Tym razem nie chodzi jednak o nowe zarzuty czy zatrzymanie, lecz o stary wpis w systemie Straży Granicznej, który – jak się okazało – nadal uniemożliwia mu opuszczenie Polski.
Pozostaje pytanie, dlaczego zakaz, który miał być związany z postępowaniem zakończonym umorzeniem w 2024 roku, wciąż widnieje jako obowiązujący. To właśnie prokuratura będzie musiała wyjaśnić, czy mamy do czynienia z przeoczeniem, czy też zakaz z jakiegoś powodu nadal formalnie obowiązuje.
źr. wPolsce24 za PAP









