Łętowska i Kalisz załamują ręce, Tusk zniszczył Berka. "Pocałunek śmierci"

Profesor Ewa Łętowska powiedziała wprost w „Faktach po Faktach” w TVN24, że taka rekomendacja, przeprowadzona w ten sposób, to „pocałunek śmierci”. Sędzia Trybunału ma jedną prawdziwą siłę – reputację. Ludzie muszą wierzyć, że jest niezależny. Nie wystarczy, że jest nim w rzeczywistości. Musi tak wyglądać.
Po publicznej, osobistej rekomendacji premiera Berek wygląda jak człowiek oddelegowany do TK przez Donalda Tuska. Jako jego prawa ręka.Nawet gdyby Berek w głębi duszy był w pełni niezawisły, to i tak stoi na przegranej pozycji. Bo wygląda na zależnego. A w przypadku sędziego Trybunału wrażenie zależności jest prawie tak samo zabójcze jak zależność rzeczywista.
Podobnie krytycznie wypowiedział się niedawno Ryszard Kalisz. W programie "Debata Gozdyry" stwierdził, że wybór Macieja Berka na sędziego TK to po prostu „psucie państwa”. To o tyle istotne, że zarówno Łętowska, jak i Kalisz to osoby, które przez lata politycznie bliższe były obozowi Tuska niż jego przeciwnikom. Kiedy nawet oni mówią o „pocałunku śmierci” i „psuciu państwa”, trudno bagatelizować problem.
Tusk, chcąc wzmocnić swoją pozycję w sporze o Trybunał, jednocześnie podciął skrzydła człowiekowi, którego sam wystawił. Podobno znakomitego prawnika postawił w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Jeśli Berek przyjmie stanowisko – będzie przez lata nosił etykietę „człowieka Tuska”. Jeśli odmówi – i tak pozostanie w cieniu tej rekomendacji. To nie jest neutralne wskazanie kandydata. To polityczny gest, który niszczy atrybut niezbędny każdemu sędziemu konstytucyjnemu – wiarygodność.
źr. wPolsce24 za X









