Minister rolnictwa miał grozić staroście zambrowskiej. Dziś uciekał przed pytaniami wPolsce24
Przypomnijmy, że starosta zambrowski Edyta Marchlewska-Groszfeld twierdzi, że minister rolnictwa Stefan Krajewski miał podczas rozmowy telefonicznej grozić jej oraz jej rodzinie. Powodem telefonu miało być polubienie przez starostę na Facebooku wpisu krytycznego wobec ministra.
Bo dała lajka...
Według relacji Marchlewskiej-Groszfeld rozmowa była bardzo nieprzyjemna. Minister miał zapowiedzieć, że „rozliczy ją za tego lajka”, a także wspomnieć o możliwości zaangażowania „odpowiednich służb”. Starosta oceniła, że wciąganie rodziny w konflikt polityczny jest przekroczeniem wszelkich granic.
Rozmowa miała miejsce podczas oficjalnego posiedzenia Zarządu Powiatu Zambrowskiego, a fakt jej odbycia został odnotowany w protokole. Starosta nie zdecydowała jeszcze, czy zawiadomi organy ścigania, ale nie wyklucza podjęcia kroków prawnych.
Marchlewska-Groszfeld zwróciła również uwagę na – jej zdaniem – podwójne standardy. Przypomniała, że sam Krajewski wcześniej publicznie mówił o naruszeniu jego miru domowego i podkreślał znaczenie ochrony rodziny.
Groźby zamiast współpracy
Sprawa ma dodatkowy wymiar, ponieważ powiat zambrowski jest regionem silnie związanym z rolnictwem. Starosta podkreśla, że współpraca samorządu z resortem rolnictwa powinna odbywać się ponad podziałami politycznymi, a pozycja ministra nie może być wykorzystywana do wywierania presji na samorządowcach.
Dziś Stefan Krajewski miał okazję przedstawić swoją wersję zdarzeń, ale... sami zobaczcie.
źr. wPolsce24









