Oto co czeka Klicha w USA, jeśli Tusk uprze się zrobić z niego ambasadora

Sekretarz stanu Marco Rubio nie pozostawił w tej sprawie żadnych złudzeń: „Nienawidzi Ameryki i nienawidzi prezydenta Donalda Trumpa” – napisał w mediach społecznościowych o Rasoolu. „Nie mamy z nim o czym rozmawiać, dlatego uznajemy go za persona non grata” - dodał Rubio.
Rasool wielokrotnie oskarżał Trumpa o politykę podziałów i mobilizowanie ekstremizmu. Decyzja administracji USA pokazuje, że jakiekolwiek wrogie wypowiedzi wobec Trumpa mogą mieć realne konsekwencje dla zagranicznych dyplomatów.
Przykład Ebrahima Rasoola powinien dać mocno do myślenia polskiemu rządowi, który z niezrozumiałą determinacją lansuje Bogdana Klicha na stanowisko ambasadora Polski w USA. Problem w tym, że Klich w 2022 roku publicznie określił Trumpa jako „niezrównoważonego i nieszanującego demokracji polityka”. Choć później usunął swój wpis na platformie X (dawniej Twitter), jego treść jest powszechnie znana i z pewnością nie umknęła uwadze amerykańskiej administracji.
Prezydent Duda póki co ratuje polską reputację
Prezydent Andrzej Duda, który formalnie zatwierdza kandydatury ambasadorów, blokuje nominację Klicha, widząc w niej zagrożenie dla relacji polsko-amerykańskich. „W moim przekonaniu Bogdan Klich nie nadaje się na ambasadora RP w USA” – powiedział Duda, wskazując na ryzyko, jakie niesie ta kandydatura.
Jeśli jednak premier Donald Tusk postawi na swoim i mimo wszystko doprowadzi do wysłania Klicha do Waszyngtonu, a wybory prezydenckie wygra zastępca Tuska Rafał Trzaskowski, to wszystko wskazuje na to, że jako Polska najemy się wstydu.
Historia ambasadora RPA pokazuje, że Trump nie zapomina i nie wybacza ataków na swoją osobę. Los Klicha w USA byłby zatem przesądzony – najprawdopodobniej szybko zostałby uznany za persona non grata i wyrzucony z kraju, co byłoby kompromitacją polskiej dyplomacji.
W obliczu tak oczywistych zagrożeń warto zadać pytanie: po co rząd Tuska uparcie forsuje kandydaturę, która może osłabić relacje Polski z najważniejszym sojusznikiem? Czy naprawdę nie ma lepszych kandydatów? Jedno jest pewne – jeśli Klich trafi do USA, jego pobyt tam może potrwać znacznie krócej, niż ktokolwiek w rządzie się spodziewa.
źr. wPolsce24