Ogień u bram poligonu. Przypadek, susza czy coś więcej?

W minioną niedzielę, 26 kwietnia strażacy przez wiele godzin prowadzili intensywną akcję gaśniczą w kompleksie leśnym w Zielonce. Ogień pojawił się na terenie lasu przy ul. Legionów i objął poszycie leśne o powierzchni 1,5 ha.
Już od pierwszych minut było jasne, że sytuacja jest poważna – ogień szybko się rozprzestrzeniał po suchym poszyciu, a porywisty wiatr dodatkowo podsycał płomienie. Ratownicy zmuszeni byli rozwijać linie gaśnicze na dużych odcinkach, docierając pieszo do ognisk pożaru i odcinając drogę jego dalszego rozprzestrzeniania. Z pożarem walczyło około 40 strażaków.
Na szczęście udało się opanować sytuację. Jednak skutki pożaru są znaczne - duże połacie lasu zostały zniszczone, a przyroda przez długi czas będzie odczuwać konsekwencje tego zdarzenia.
Zaledwie kilka dni wcześniej, 21 kwietnia rozległy pożar lasu wybuchł na terenie poligonu. Objął powierzchnię około 1,7 hektara. Od ognia zajęła się nie tylko ściółka leśną - przedostał się głęboko w glebę, obejmując torfowiska i tworząc niezwykle groźny, trudny do opanowania żywioł. Strażacy walczyli więc nie tylko z widocznym ogniem, ale również z zagrożeniem pod powierzchnią ziemi. A to wyjątkowo podstępne zjawisko. Płonący torf to jeden z najtrudniejszych rodzajów pożaru - może się tlić godzinami, a nawet dniami, i niespodziewanie odżyć.
Dwa tygodnie wcześniej, 8 kwietnia 2026 roku, służby ratunkowe zostały zadysponowane do pożaru, jaki wybuchł przy ul. 111 Eskadry Myśliwskiej. Tu także ogień objął poszycie leśne oraz torfowisko.
źr. wPolsce24 za "Życie Powiatu na Mazowszu"











