Polska

Szokujące ustalenia portalu. Ofiary przestępstw nie dostaną pomocy, bo rząd Tuska rozlicza PiS

opublikowano:
_MIL7252_ministerstwo
Wiceminister przyznał, że urzędnicy boją się podpisywać pod wnioskami (fot. Liudmyla Kazakova\Fratria)
Od nowego roku szereg organizacji pozarządowych, które pomagają ofiarom przestępstw, straci środki na swoje funkcjonowanie. Powodem jest to, że w Ministerstwie Sprawiedliwości, z powodu rozliczeń PiSu, nie wyrobiono się z konkursem.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Od 1 stycznia wiele organizacji pozarządowych pomagających ofiarom przestępstw straci finansowanie z Funduszu Sprawiedliwości.

  • Powodem jest opóźnienie w rozstrzygnięciu konkursu w Ministerstwie Sprawiedliwości, który miał przedłużyć obowiązujący program wsparcia.

  • Program, wprowadzony za rządów PiS, przez cztery lata finansował pomoc prawną, psychologiczną i rehabilitacyjną dla ofiar przestępstw w całej Polsce.

  • Choć konkurs ogłoszono w lipcu, jego wyniki zostały przesunięte do 31 stycznia 2025 r., co oznacza co najmniej miesięczną lukę w finansowaniu.

  • Dla wielu organizacji środki z Funduszu Sprawiedliwości są jedynym źródłem utrzymania – bez nich nie mogą opłacać pracowników ani lokali.

  • Niebieska Linia IPZ już zapowiedziała zawieszenie działalności i wypowiedzenie umów najmu.

  • Opóźnienia nie wynikają z braku pieniędzy – na koncie Funduszu znajdują się setki milionów złotych.

  • Według resortu sprawiedliwości przyczyną są rozliczenia nieprawidłowości z czasów rządów Zbigniewa Ziobry oraz obawy urzędników przed odpowiedzialnością karną.

  • Ministerstwo nie przedstawiło rekomendacji, gdzie mają szukać pomocy osoby, które od stycznia zostaną jej pozbawione.

O tej szokującej sprawie poinformowała Wirtualna Polska. 31 grudnia kończy się wprowadzony za rządów PiSu czteroletni program, w ramach którego z Funduszu Sprawiedliwości finansowano w całym kraju organizacje non profit, fundacje czy stowarzyszenia, które niosły pomoc ofiarom przestępstw. Zapewniały im rehabilitację, pomoc prawników i psychologów itp.

Nie zdążyli

Ten program miał być przedłużony o kolejny rok. W lipcu rozpisano więc kolejny konkurs. Do końca września kilkadziesiąt organizacji zgłosiło, że chce kontynuować pomoc poszkodowanym. Wyniki konkursu miały być znane 6 grudnia. Jak zauważa Wirtualna Polska, to nieco późno, ale była szansa, że uda się podpisać na czas nowe umowy. Problem w tym, że dzień przed terminem rozstrzygnięcia na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości pojawiło się pismo, podpisane przez ministra Waldemara Żurka, w którym poinformował – nie zająknąwszy się słowem o powodach – że ocena wniosków pod względem formalnym i merytorycznym została przedłużona do 31 stycznia 2025.

Dla wielu organizacji to ogromny problem. Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości są bowiem dla nich jedynym źródłem, z którego mogą finansować swoją działalność, pensje pracowników, koszty wynajmu lokalu itp. Decyzja Żurka oznacza, że nie dostaną ich co najmniej przez miesiąc. To znaczy, że nie będą mogły nieść pomocy, a wiele z nich może być zmuszone do zakończenia działalności.

W takiej sytuacji znalazła się m.in. Niebieska Linia IPZ, która poinformowała już na swoim Facebooku, że od stycznia przestaje udzielać wsparcia ofiarom przestępstw. Jej kierownik Maja Kuźnicz powiedziała WP, że musieli już wypowiedzieć umowy na wynajem lokali. Mamy duży zespół, ale specjaliści nam się wykruszą, gdy nie będziemy mogli działać – powiedziała. Przyznała, że nie wie, co będzie dalej. Rozmawiałam z wiceministrem sprawiedliwości i zapytałam go, gdzie mam przekierować osoby, którym obecnie pomagamy. Odpowiedział, że nigdzie, bo od stycznia nikt nie będzie działał – relacjonuje. Dodała, że wiele organizacji, które działały w ramach tego programu, po prostu przestaną istnieć.

Winne są "rozliczenia" PiSu

Jak zauważa WP, opóźnienia w tym konkursie nie są związane z brakiem pieniędzy. Opisując w czerwcu tragiczną sytuację finansową ośrodków wspierających dzieci – ofiary przemocy rówieśniczej, przemocy seksualnej itp. - jej dziennikarze ustalili, że na koncie Funduszu Sprawiedliwości jest ponad 425 mln złotych. Ministerstwo nie chce zdradzić, ile ich ma obecnie, ale najprawdopodobniej to wyższa kwota. Przez cały zeszły rok na realizację wszystkich ustawowych zadań wydano 100 mln zł, a od stycznia do kwietnia 2025 35 mln.

Co więc jest powodem opóźnień? Odpowiedź jest prosta – rozliczenia PiSu. Ministerstwem Sprawiedliwości kierował poprzednio Zbigniew Ziobro. Za jego rządów pieniądze z Funduszu przeznaczano nie tylko na organizacje, które niosą pomoc ofiarom przestępstw, ale także na radiowozy, wozy strażackie czy na wsparcie np. organizacji młodzieżowych. Sfinansowano z niego także zakup systemu Pegasus, który był używany za zgodą sądu do inwigilacji groźnych przestępców. Ministerstwo argumentowało wtedy, że te wydatki spełniają rolę w prewencji przestępczości, zgodną z ustawą z 2017 roku, ale obecny rząd uważa, że była to defraudacja.

Nie kryje tego wiceminister Sławomir Pałka, który w MS odpowiada za działanie funduszu. W rozmowie z WP powiedział, że praprzyczyną tych opóźnień są kontrole prowadzone w ostatnich latach w Funduszu przez NIK, KAS czy prokuraturę. Dodał, że płynące z nich wnioski sprawiły, że kryteria przyznawania pieniędzy zostały znacznie zaostrzone, a wszystkie wnioski, jakie wpłynęły na ten konkurs, miały błędy formalne i zostały zwrócone do poprawy. WP informuje jednak, że wiele organizacji, w tym Niebieska Linia, dalej ich nie otrzymało.

Urzędnicy boją się zarzutów

Minister przyznał także, że sami boją się tych rozliczeń. Kontrola formalnych przesłanek nie była dokonana w odpowiednim czasie. To częściowo wynikało z paraliżu decyzyjnego związanego z obawami o wykonywanie tych czynności przez urzędników. Proszę sobie wyobrazić, że część pana byłych kolegów z pracy ma teraz zarzuty za czynności, które pan ma teraz wykonywać – powiedział. Dodał, że nie chodzi tylko o zarzuty stawiane urzędnikom na najbardziej eksponowanych stanowiskach, ale też o te, które są stawiane szeregowym pracownikom ministerstwa, którzy np. nie sprawdzili statutów organizacji. Ja nie oceniam działań prokuratury, ale takie "szerokie" pójście sprawia, że kolejni urzędnicy pięć razy będą ten wniosek sprawdzać – podkreśla.

Wiceminister nie wie, co będzie dalej z organizacjami, które przez te „rozliczenia” nie mogą już nieść pomocy. Nie widzimy możliwości, żeby awansem, przed zakończeniem konkursu wypłacać jakieś środki. Dla mnie to jest wielkie nieszczęście, że organizacje tak duże i zasłużone mogą zostać bez wsparcia finansowego przez jakiś czas – powiedział. Zapytany o to, co stanie się z osobami, które z tego powodu zostaną pozbawione wsparcia, też nie wiedział. Być może są inne źródła finansowania przejściowego. Są samorządy, są donatorzy prywatni. Choć wiem, że to nie jest rozwiązanie – stwierdził dodając, że resort nie wydał żadnych rekomendacji co robić.

źr. wPolsce24 za WP.pl

Polska

ROZMOWA WIKŁY. Ceniony profesor punktuje "kartonowe państwo" koalicji 13 grudnia. Oberwało się i Zełeńskiemu

opublikowano:
Profesor Krzysztof Szczucki na antenie telewizji wPolsce24 w rozmowie z Marcinem Wikłą
Profesor Krzysztof Szczucki na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Donald Tusk traktuje państwo jak partyjny folwark, a żeby wygrać nadchodzące wybory, jest gotów zadłużyć Polaków i uzależnić nasze bezpieczeństwo od kaprysów brukselskich urzędników. O skandalicznej polityce obecnego rządu mówił na antenie telewizji wPolsce24 poseł Prawa i Sprawiedliwości, prof. Krzysztof Szczucki.
Polska

Już jutro poznamy kandydata PiS na premiera. Zaskakujące nazwiska faworytów

opublikowano:
Beata Szydlo, Mateusz Morawiecki, Marek Kuchcinski, Mariusz Blaszczak Joachim Brudzinski
Beata Szydlo, Mateusz Morawiecki, Marek Kuchcinski, Mariusz Blaszczak Joachim Brudzinski (fot. Fratria /Andrzej Wiktor)
Zjednoczona Prawica przygotowuje się do kontrofensywy, a w politycznych kuluarach wrze. Zbliża się moment ogłoszenia kandydata, który ma scalić obóz patriotyczny i docelowo odsunąć od władzy "koalicję 13 grudnia". Do ogłoszenia ma dojść w sobotę w Krakowie.
Polska

Od „referendum nienawiści” do „najlepsze co mnie spotkało”. Krakowianie w miesiąc wychowali prezydenta

opublikowano:
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski jest dziś niemal wdzięczny za referendum, a jeszcze nieco ponad miesiąc temu nazywał je akcją z nienawiści
Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski jest dziś niemal wdzięczny za referendum, a jeszcze nieco ponad miesiąc temu nazywał je akcją z nienawiści (Fot. PAP/Art Service)
Jeszcze niedawno mówił o „referendum nienawiści” i sugerował polityczną akcję przeciwników. Dziś przekonuje, że to „najlepsze, co mogło mu się przytrafić jako politykowi”. Wypowiedzi prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego w sprawie referendum o jego odwołanie zmieniły się w ciągu zaledwie kilku tygodni – wraz z lawinowo rosnącą liczbą podpisów mieszkańców.
Polska

Tusk ruga swoich ludzi przed kamerami. „Przyznał to, co wiadomo od tygodnia”

opublikowano:
mid-26306211
Donald Tusk zrugał swoich ludzi za chaos z ewakuacją Polaków z Bliskiego Wschodu (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Kto jest winny blamażu w sprawie ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu? Na pewno nic do zarzucenia nie ma sobie premier. Co więcej, publicznie zrugał swoich podwładnych za to, co dzieje się w Dubaju.
Polska

Dlaczego paliwo tak drożeje? Ropa i dolar tańsze niż za PiS, a ceny na stacjach rosną

opublikowano:
paliwo pis po
Donald Tusk obiecywał benzynę po 5,19. Dziś cenom bliżej 7 złotym, choć ropa i dolar są tańsze, niż podczas kryzysu wywołanego wojną na Ukrainie (Fot. PAP/Radek Pietruszka, X)
Ropa jest dziś tańsza niż w czasie największego kryzysu energetycznego po wybuchu wojny w Ukrainie, a złoty jest wyraźnie mocniejszy wobec dolara. Dlaczego więc paliwo w Polsce nie jest dużo tańsze a może za chwile być droższe? Aby to zrozumieć, warto porównać obecną sytuację z tą z 2022 roku, gdy władzę w Polsce sprawowało jeszcze Prawo i Sprawiedliwość.
Polska

Młodość i doświadczenie - tylko Przemysław Czarnek spełniał te kryteria

opublikowano:
Już za kilka godzin oficjalnie poznamy nazwisko kandydata PiS na premiera
Już za kilka godzin oficjalnie poznamy nazwisko kandydata PiS na premiera (Fot. Fratria)
W sobotę po południu został ogłoszony kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera rządu, jaki partia chce utworzyć po powrocie do władzy w 2027 roku. Już na kilka godzin przed oficjalną prezentacją nasza redakcja miała pewność, że to trudne i odpowiedzialne zadanie zostanie złożone na barki byłego ministra edukacji, prof. Przemysława Czarnka.