Nowy sojusz Zełenskiego to kara dla Polski? Pomysł, który ma uderzyć w interesy naszego rządu

Klon Trójmorza pod dyktando Kijowa
O projekcie jako o konkurencji dla polskiej inicjatywy pisze m. in. "Dziennik Gazeta Prawna". Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział powołanie Karpackiej Inicjatywy Integracyjnej (KII). Projekt ma zrzeszać 43 regiony z ośmiu państw: Austrii, Czech, Polski, Rumunii, Serbii, Słowacji, Węgier oraz samej Ukrainy.
Oficjalnie celami inicjatywy są: rozwój infrastruktury i połączeń energetycznych (m.in. korytarz wodorowy Austria–Słowacja–Ukraina–Rumunia), nowe trasy transportowe (np. połączenie z Iwano-Frankiwska d. Stanisławowa przez Węgry i Czechy na Śląsk) i utworzenie unijnej strategii makroregionalnej w nowej perspektywie budżetowej UE.
W dyplomatycznych kuluarach nikt nie ma jednak wątpliwości: KII to próba stworzenia konkurencji dla Inicjatywy Trójmorza, formatu budowanego latami z inicjatywy Polski. Ponieważ Ukraina ma w Trójmorzu jedynie status partnera stowarzyszonego, postanowiła stworzyć własną strukturę, w której to ona rozdaje karty.
Geopolityczny pragmatyzm czy niewdzięczność?
Dla polskich dyplomatów ruch Kijowa stanowi poważny dylemat. Z jednej strony Polska otrzymała zaproszenie do KII, z drugiej – wejście w format wprost podkopuje spójność Trójmorza i rozprasza środki inwestycyjne.
Dublowanie formatów nie leży w naszym interesie, a po stronie Kijowa widać zainteresowanie rozbudową swojej pozycji regionalnej kosztem dotychczasowych układów” – przyznają polscy dyplomaci.
Nie jest to odosobniony przypadek w ostatnich miesiącach. W relacjach dwustronnych narastają napięcia: Ciągły brak realnego przełomu w sprawie ekshumacji i godnego pochówku ofiar Rzezi Wołyńskiej. Wciąż rośnie liczba konfliktów wokół importu produktów rolnych oraz próby omijania polskich przewoźników. Do tego Ukraina nie ukrywa, iż zamierza budować koalicję przemysłowo-zbrojeniową bezpośrednio z Berlinem, Paryżem czy Londynem, z pominięciem polskich zakładów zbrojeniowych.
Dokąd zmierza Kijów?
Wielomiliardowa pomoc wojskowa, przyjęcie milionów uchodźców i status kluczowego hubu logistycznego dla całego frontu nie przekładają się na partnerskie traktowanie Warszawy przez ukraińskie elity. Zamiast synergii z państwem, które uratowało ukraińską państwowość w pierwszych miesiącach konfliktu, Kijów decyduje się na instrumentalną grę na wielu fortepianach, często szukając porozumienia ponad głowami Polaków.
Po stronie polskich władz coraz wyraźniej słychać pytanie: Jak wiele jeszcze zrobi Ukraina, żeby poróżnić się z Polską? Jeżeli Kijów nie zrozumie, że budowanie własnej pozycji kosztem polskich interesów narodowych ma swoje nieprzekraczalne granice, relacje obu państw mogą wejść w fazę trwałego ochłodzenia, na czym zyska wyłącznie Moskwa.
źr. wPolsce24 za DGP/Wprost











