Czekiści Putina polują na dysydentów. Szantaż, zlecenia zabójstw i metody z czasów NKWD. Zwerbowali nawet Pu*ię

Do opinii publicznej dotarły kolejne porażające szczegóły funkcjonowania putinowskiej machiny represji. Margarita Konowałowa, posługująca się pseudonimem Rita Flores i związana w przeszłości z grupą Pussy Riot, po udanej ucieczce z Federacji Rosyjskiej ujawniła, jak wyglądało jej brutalne zwerbowanie przez FSB.
„Znikniesz bez śladu” – rekrutacja w cieniu gróźb
Historia Konowałowej to podręcznikowy przykład działania spadkobierców Czeka i KGB. Po rewizji w jej moskiewskim mieszkaniu w lutym 2023 roku funkcjonariusze postawili sprawę jasno: albo pełna współpraca, albo wieloletni łagier, represje wobec najbliższych, a w ostateczności – fizyczna eliminacja i „zniknięcie bez śladu”.
Zmuszona szantażem kobieta otrzymała kryptonim „Harley”. Przez blisko trzy lata reżimowe służby wykorzystywały ją do zbierania wrażliwych informacji na temat rosyjskich środowisk opozycyjnych, artystów i osób sprzeciwiających się wojnie na Ukrainie. Zadania obejmowały:
-
Mapowanie kontaktów i powiązań personalnych,
-
Monitorowanie codziennych nawyków celów operacyjnych,
-
Wyszukiwanie słabych punktów i podatności na szantaż wśród działaczy.
Plan zasadzki w Serbii i zlecenie porwania
Najbardziej uderzającym wątkiem relacji Flores jest zlecenie, jakie otrzymała od swoich oficerów prowadzących. FSB planowało wykorzystać ją jako przynętę do ściągnięcia do Serbii Piotra Wierziłowa – jednej z czołowych postaci związanych z opozycyjnym kolektywem, który głośno potępia kremlowską agresję na Ukrainę.
Celem operacji na terytorium obcego państwa miało być porwanie Wierziłowa, a następnie jego likwidacja. Przedsięwzięcie to wpisuje się w długą serię zagranicznych mordów politycznych organizowanych przez Moskwę – od trucicieli z GRU w Wielkiej Brytanii po egzekucje na ulicach europejskich miast.
Zamiast wykonać rozkaz, Konowałowa skontaktowała się z zaufanym prawnikiem i zorganizowała swoją ucieczkę z Rosji, po czym zdecydowała się na publiczne ujawnienie procederu.
Prowokatorzy a zbrodniczy aparat państwa
Grupa Pussy Riot przez lata budziła uzasadnione kontrowersje – ich lewicowe, często antyklerykalne prowokacje czy agresywne performanse w świątyniach z pewnością nie budzą sympatii konserwatywnego odbiorcy. Jednak sprowadzanie tej sprawy wyłącznie do oceny konkretnej subkultury politycznej oznaczałoby przeoczenie istoty problemu.
Rosja Władimira Putina nie jest państwem prawa, lecz neototalitarną dyktaturą opartą na mafijno-służbowym fundamencie. Uznanie kolejnych grup za „organizacje ekstremistyczne”, masowe łamanie jednostek za pomocą gróźb wymierzonych w ich rodziny oraz planowanie skrytobójczych zamachów za granicą dowodzą jednego: reżim na Kremlu stosuje terroryzm nie tylko jako narzędzie polityki międzynarodowej, ale jako podstawowy instrument kontroli wewnętrznej. Dla wolnego świata to kolejne przypomnienie, że ze strukturami wyhodowanymi na tradycji Feliksa Dzierżyńskiego i Genricha Jagody nie ma miejsca na żaden kompromis.
źr. wPolsce24 za x.com/Sota_Vision











