Tragedia na drodze i nowe ustalenia śledczych. Co działo się tuż przed śmiercią posła Litewki?

Z ustaleń prokuratury wynika, że w momencie zderzenia parlamentarzysta prowadził rozmowę telefoniczną. Kamery miejskie zarejestrowały jednak, że zachowywał on przepisy bezpieczeństwa w stopniu, na jaki pozwalała sytuacja – obie ręce trzymał na kierownicy, a połączenie realizowane było za pomocą bezprzewodowego zestawu słuchawkowego.
Śledczy dotarli do rozmówcy posła, który zeznał, że kontakt urwał się nagle o godzinie 13:14. To pozwoliło precyzyjnie wskazać moment tragedii. Choć korzystanie ze słuchawek podczas jazdy rowerem jest w Polsce legalne, w dyskursie publicznym po raz kolejny powraca pytanie o wpływ rozpraszających bodźców dźwiękowych na orientację i refleks uczestników ruchu drogowego, zwłaszcza na ruchliwych arteriach.
Równolegle prokuratura ujawniła kluczowe wyniki ekspertyz dotyczących 57-letniego kierowcy samochodu osobowego, który usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kompleksowy raport toksykologiczny jednoznacznie wykazał, że mężczyzna był w pełni trzeźwy, a w jego organizmie nie wykryto żadnych substancji psychoaktywnych, które mogłyby wpłynąć na jego sprawność psychoruchową.
Analiza bilingów i danych z telefonu podejrzanego potwierdziła również, że w chwili potrącenia nie korzystał on manualnie z aparatu komórkowego.
Wymiar sprawiedliwości stoi teraz przed zadaniem dokładnego zbadania wszystkich okoliczności tej drogowej tragedii, bez ulegania politycznym czy medialnym naciskom, które często towarzyszą sprawom z udziałem osób z pierwszych stron gazet. Państwo prawa wymaga, aby każda taka sprawa była traktowana z najwyższą powagą, a orzekanie o winie opierało się wyłącznie na twardych, obiektywnych dowodach, a nie na emocjach podsycanych przez lewicowo-liberalne media.
Sprawcy, któremu grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
źr. wPolsce24 za wp.pl











