Burza po decyzji sądu ws. śmierci Litewki! Podejrzany na wolności… pod ochroną policji

Dzień przed pogrzebem zmarłego tragicznie posła Łukasza Litewski areszt opuścił 57-latek podejrzany o jego potrącenie. Decyzja zapadła w sądzie w Dąbrowie Górniczej, który wyznaczył poręczenie majątkowe w wysokości 40 tys. zł. Mimo sprzeciwu prokuratury, która domagała się bezwzględnego aresztu dla zabezpieczenia toku śledztwa, pieniądze zostały wpłacone, a mężczyzna odzyskał wolność.
Dlaczego policja chroni podejrzanego?
Ogromne kontrowersje wzbudziła nie tylko decyzja o zwolnieniu podejrzanego z aresztu, ale także przyznanie mu kompleksowej ochrony policyjnej. Jak wyjaśnił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, prok. Bartosz Kilian, była ona konieczna ze względu na niepokojące wpisy w mediach społecznościowych. W sieci miały pojawiać się próby ustalenia adresu i danych 57-latka, co realnie zagrażało jego bezpieczeństwu.
Mecenas Piotr Milik w rozmowie z "Faktem" podkreśla, że w tej sytuacji państwo nie miało wyjścia.
- Jeżeli podejrzanemu grozi niebezpieczeństwo ze strony innych osób, a w mediach społecznościowych nakręcana jest nagonka i atmosfera linczu, państwo ma obowiązek zapewnić mu ochronę do czasu udowodnienia winy – tłumaczy prawnik.
Domniemanie niewinności i nieznane przyczyny wypadku
Prawnik przypomina o kluczowej zasadzie domniemania niewinności – każdy jest traktowany jako niewinny, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok. Mecenas Milik apeluje również o powstrzymanie się od ferowania wyroków, wskazując, że okoliczności tragedii wciąż nie są jasne. Pod uwagę należy brać różne scenariusze, w tym nagłe pogorszenie stanu zdrowia kierowcy, takie jak zawał serca, atak cukrzycy czy zasłabnięcie.
To jeszcze nie koniec batalii o areszt. Prokuratura złożyła zażalenie na decyzję sądu pierwszej instancji. Sprawą zajmie się teraz Sąd Okręgowy w Sosnowcu. Jeśli śledczy wygrają, 57-latek może ponownie trafić za kratki.
źr. wPolsce24 za Fakt











