Z dużej chmury mały deszcz. Nowacka wycofała się ze swojego kluczowego pomysłu

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie będzie na razie zmieniać przepisów regulujących dopuszczalny poziom nieusprawiedliwionych nieobecności w szkołach. Informację tę potwierdził dyrektor Departamentu Komunikacji MEN, Kacper Lawera. Sporne zapisy nie znalazły się w aktualnej wersji projektu ustawy, opublikowanej pod koniec stycznia.
Wcześniejsze propozycje nowelizacji Prawa oświatowego zakładały znaczące obniżenie progów uznania, że uczeń nie realizuje obowiązku szkolnego lub nauki. W praktyce oznaczałoby to surowsze konsekwencje dla uczniów opuszczających zajęcia bez usprawiedliwienia.
Zgodnie z pierwotnym projektem, za niespełnianie obowiązku szkolnego uznawano by nieusprawiedliwioną nieobecność na co najmniej połowie zajęć w jednym miesiącu lub na jednej czwartej zajęć w skali całego roku szkolnego. Zdaniem resortu edukacji dotychczasowy próg 50 proc. nieobecności w skali roku był zbyt łagodny.
Jak wyjaśnił Kacper Lawera, po zakończeniu konsultacji społecznych oraz analizie zgłoszonych uwag zdecydowano się wstrzymać prace nad tymi rozwiązaniami. MEN uznało, że zaproponowane zmiany wymagają dalszych, pogłębionych analiz, zarówno wewnątrz ministerstwa, jak i na poziomie rządowym.
Przedstawiciel resortu podkreślił jednocześnie, że regulacje dotyczące frekwencji nie były kluczowym elementem projektu ustawy. Główne założenia dokumentu koncentrują się na stworzeniu katalogu praw i obowiązków ucznia oraz powołaniu systemu rzeczników praw ucznia. Usunięcie zapisów frekwencyjnych nie wpływa więc na dalszy tok prac legislacyjnych, a MEN nie planuje obecnie poruszania tego tematu w innych nowelizacjach.
Źr.wPolsce24 za RMF24











