Polska

Z dużej chmury mały deszcz. Nowacka wycofała się ze swojego kluczowego pomysłu

opublikowano:
MEN wycofało się z planów zaostrzenia przepisów dotyczących szkolnej frekwencji, usuwając kontrowersyjne zapisy z projektu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia.
Barbara Nowacka (fot.Fratria/Liudmyla Skwarczynska)
Resort edukacji wycofał się z pomysłu zaostrzenia zasad dotyczących frekwencji w szkołach. Z najnowszej wersji projektu ustawy o prawach i obowiązkach ucznia zniknęły zapisy, które miały zdyscyplinować osoby notorycznie opuszczające zajęcia.

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie będzie na razie zmieniać przepisów regulujących dopuszczalny poziom nieusprawiedliwionych nieobecności w szkołach. Informację tę potwierdził dyrektor Departamentu Komunikacji MEN, Kacper Lawera. Sporne zapisy nie znalazły się w aktualnej wersji projektu ustawy, opublikowanej pod koniec stycznia.

Wcześniejsze propozycje nowelizacji Prawa oświatowego zakładały znaczące obniżenie progów uznania, że uczeń nie realizuje obowiązku szkolnego lub nauki. W praktyce oznaczałoby to surowsze konsekwencje dla uczniów opuszczających zajęcia bez usprawiedliwienia.

Zgodnie z pierwotnym projektem, za niespełnianie obowiązku szkolnego uznawano by nieusprawiedliwioną nieobecność na co najmniej połowie zajęć w jednym miesiącu lub na jednej czwartej zajęć w skali całego roku szkolnego. Zdaniem resortu edukacji dotychczasowy próg 50 proc. nieobecności w skali roku był zbyt łagodny.

Jak wyjaśnił Kacper Lawera, po zakończeniu konsultacji społecznych oraz analizie zgłoszonych uwag zdecydowano się wstrzymać prace nad tymi rozwiązaniami. MEN uznało, że zaproponowane zmiany wymagają dalszych, pogłębionych analiz, zarówno wewnątrz ministerstwa, jak i na poziomie rządowym.

Przedstawiciel resortu podkreślił jednocześnie, że regulacje dotyczące frekwencji nie były kluczowym elementem projektu ustawy. Główne założenia dokumentu koncentrują się na stworzeniu katalogu praw i obowiązków ucznia oraz powołaniu systemu rzeczników praw ucznia. Usunięcie zapisów frekwencyjnych nie wpływa więc na dalszy tok prac legislacyjnych, a MEN nie planuje obecnie poruszania tego tematu w innych nowelizacjach.

Źr.wPolsce24 za RMF24

 

Polska

Będą cenzurowali internet? Ta wypowiedź Gawkowskiego budzi niepokój

opublikowano:
Krzysztof Gawkowski stwierdził, że internet został „zatruty”, i przekonywał, że na platformy cyfrowe należy „nałożyć chomąto”, aby zwiększyć nadzór nad ich działalnością.
Krzysztof Gawkowski (fot.PAP/Piotr Nowak)
Krzysztof Gawkowski stwierdził, iż współczesny internet „został zatruty” i że na platformy cyfrowe powinno zostać „nałożone chomąto”. Wielu internautów uznało to za zapowiedź cenzury internetu.
Polska

Zondacrypto coraz większym problemem Tuska? PiS ujawnia niewygodne fakty

opublikowano:
Politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia śledztwa dotyczącego Zondacrypto, a Jarosław Kaczyński oskarża Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości o kłamstwo w tej sprawie.
Od lewej: Dariusz Korneluk, Sebastian Rom, Adam Bodnar (fot.Screenshot - Youtube/wPolsce24)
Afera Zondacrypto coraz mocniej uderza w rząd Donalda Tuska, a politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia jednego ze śledztw dotyczących spółki przez ludzi związanych z obecną władzą. Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi i ministrowi sprawiedliwości kłamstwo, przekonując, że w demokratycznym państwie taka sytuacja powinna doprowadzić do dymisji rządu.
Polska

Chcieli uderzyć w Wosia? Poseł PiS odpowiedział zawiadomieniem na Żurka

opublikowano:
Michał Woś usłyszał zarzuty dotyczące awansu funkcjonariusza Służby Więziennej, po czym sam złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując na działania przedstawicieli obecnej władzy.
Michał Woś (po lewej) oraz Waldemar Żurek (po prawej)
Waldemar Żurek poinformował o przedstawieniu zarzutów politykowi PiS Michałowi Wosiowi, dotyczących rzekomego przekroczenia przez niego uprawnień w czasie pełnienia funkcji wiceministra. On sam nie pozostał obojętny w tej sprawie i również złożył zawiadomienie do prokuratury przeciwko przedstawicielom obecnej władzy.
Polska

 100 dni bezkarności. Wyłudził fortunę ze szpitala, a prokuratura dziwnie milczy

opublikowano:
Kto chroni Dawida Kacprzyka? Zniknęło pół miliona, a prokuratura i izby lekarskie od 100 dni omijają go szerokim łukiem
Minęło 100 dni, a prokuratura nawet go nie przesłuchała. Kto rozpiął polityczny parasol nad oskarżanym medykiem? (fot. wPolsce24)
Sprawa Dawida Kacprzyka, lekarza podejrzewanego o wyłudzenie gigantycznej kwoty z warszawskiego szpitala, budzi coraz większe oburzenie opinii publicznej. Choć od wybuchu afery minęło już sto dni, główny zainteresowany wciąż unika odpowiedzialności, a śledczy zdają się nie dostrzegać problemu. Z kasy placówki medycznej zniknęło pół miliona złotych, jednak prokuratura do tej pory nie zdecydowała się nawet na przesłuchanie medyka, mimo istnienia licznych dowodów opisywanych przez media. Ta niezrozumiała bierność organów ścigania rodzi poważne pytania o to, kto tak naprawdę chroni lekarza przed celownikiem wymiaru sprawiedliwości.
Polska

Podły atak Czarzastego! Padły słowa o „sutenerstwie” i rezygnacji z urzędu

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty zaatakował Karola Nawrockiego, przywołując oskarżenia z kampanii wyborczej, i wezwał prezydenta do rezygnacji z urzędu.
Włodzimierz Czarzasty (fot.PAP/Leszek Szymański)
Włodzimierz Czarzasty po raz kolejny zdecydował się publicznie zaatakować prezydenta Karola Nawrockiego, posiłkując się oskarżeniami, jakie padały pod adresem głowy państwa, a które okazały się jedynie pomówieniami lub w związku z którymi toczą się obecnie postępowania sądowe. Wszystko to w celu obrony kandydatury Macieja Berka.
Polska

Rząd „rozwiązuje” problem wypadków na kolei batem na kierowców. Zamiast audytu i służb będzie kolejna represyjna ustawa

opublikowano:
Wypadek na kolejowym przejściu dla pieszych w Oleśnicy
Wypadek na przejściu kolejowym (fot. Pixabay/ zdjęcie ilustracyjne)
Wystarczyło jedno posiedzenie rządu, by ogłosić sukces w walce z kryzysem na polskich torach. Recepta ekipy rządzącej na serię niebezpiecznych zdarzeń kolejowych okazała się uderzająco prosta: nie będzie wielkich inwestycji w infrastrukturę, audytów i żadnych wniosków z działań służb. Będzie za to nowy bat na kierowców i administracyjne odbieranie prawa jazdy. Magia ustawy znów ma zastąpić realne bezpieczeństwo.