Nietypowe ogłoszenie posłanki KO. Chce adoptować "złotą rączkę"

Posłanka KO szuka "złotej rączki" na stałe
Magdalena Filiks, jak sama przyznaje, od dłuższego czasu pozostaje samotną matką. Kobieta rozwiodła się kilka lat temu ze swoim mężem, co pośrednio przyznała w wywiadzie dla „Newsweeka”, kiedy wspominała o aktach dotyczących postępowania rozwodowego.
Jednak jej ostatni wpis na Facebooku mocno sugeruje, iż mogła zacząć doskwierać jej samotność. Dodatkowo pojawiła się potrzeba wykonania kilku prac domowych wymagających sprawnej ręki fachowca. Stąd też postanowiła zamieścić ofertę, która może pełnić swoistą rolę „dwa w jednym” - posłanka najchętniej chciałaby skorzystać z usług tzw. „złotej rączki”, a jednocześnie „przygarnąć” ją na dłuższy czas. Nawet na dożywocie – jak sama to określa.
– Moi drodzy, poszukuję „złotej rączki” – o ile ten gatunek nie jest jeszcze zupełnie na wymarciu – to najlepiej adoptuję taką rączkę – pisze posłanka, która dla takiej osoby jest gotowa sprzeciwić się idei feminizmu i stać się swoistą gospodynią domową – Mogę prać, gotować i sprzątać i podawać „piwo do meczu”.
Bezlitosny komentarz
Jej wpis zrobił niemałą furorę w sieci, głównie wśród prawicowych internautów, którzy nie szczędzili uszczypliwych komentarzy pod adresem posłanki. Przypomniano chociażby, że środowisko, z którym związana jest polityk, w ostatnich latach miało szydzić z ludzi gorzej wykształconych, którzy na co dzień zajmują się pracą fizyczną.
– Jestem tym niewykształconym proletariatem bez nazwiska, jak określa mnie Marcin Gortat. Jestem tym kibolem i nacjonalistą, jak określa mnie prof. Środa. Jestem najgorszym, co jest w polskości, bo mam pracę, dzieci, żonę oraz pożądane przez panią umiejętności. Nie chodzę na co dzień w garniturze, czytam zaledwie 25–40 książek rocznie, a nie jak wykształcone elity warszawskie – szydzi jeden z internautów.
Źr.wPolsce24 za X











