Tyle jeszcze nie płaciliśmy. Nowy budżet ujawnia gigantyczną składkę Polski do Unii

Zgodnie z przyjętym projektem budżetu państwa, wysokość przyszłorocznej składki Polski do Unii Europejskiej została skalkulowana na dokładnie 47 572 445 000 zł. Dla porównania, w 2026 roku kwota ta wynosiła ponad 41,5 mld zł. Oznacza to wzrost obciążenia o ponad 6 miliardów złotych w ciągu zaledwie jednego roku.
Rząd zdecydował o podziale tej kwoty na dwa główne bloki. 45,6 mld zł ujęto bezpośrednio w odpowiedniej części budżetowej, a 2 mld zł trafiło do rezerwy celowej.
Dlaczego składka do UE rośnie?
Ministerstwo Finansów wskazało na trzy główne czynniki determinujące proponowaną zmianę. Budżet UE znacząco zwiększa swoje wydatki, aby szybciej i sprawniej realizować inwestycje w ramach polityki spójności w państwach członkowskich. Resort zauważa, że wzrosły prognozy dotyczące poboru opłat celnych na zewnętrznych granicach Wspólnoty, co bezpośrednio przekłada się na wysokość krajowego wkładu.
W tłumaczeniach ministerstwa znalazła się także wzmianka o „szybkim wzroście gospodarczym Polski”. Ponieważ składka jest ściśle powiązana z wielkością gospodarki (mierzona m.in. dochodem narodowym brutto), bogatszy kraj musi płacić proporcjonalnie więcej.
Gdzie trafiają te miliardy?
Suma 45,6 mld zł ujęta w części 84 budżetu nie jest jednolitą opłatą. Składa się na nią pięć precyzyjnie wyliczonych elementów. Wpłata oparta na Dochodu Narodowym Brutto (DNB) – to największa część obciążenia, wynosząca ponad 29,7 mld zł. Wpłata z tytułu udziału w opłatach celnych wynosi 6,5 mld zł, a wpłata oparta na podatku od towarów i usług (VAT) została wyliczona zgodnie z unijną metodologią na kwotę 5,6 mld zł. Dodatkowo Polska dołoży 2 mld zł na sfinansowanie ulg w składkach opartych na DNB dla wybranych krajów członkowskich, a opłata za masę odpadów opakowaniowych z tworzyw sztucznych niepoddanych recyklingowi wyniesie 1,7 mld zł.
Po co rządowi 2 miliardy złotych rezerwy?
Ujęcie dodatkowych 2 miliardów złotych w rezerwie celowej wynika z dużej niepewności rynkowej i budżetowej w skali roku. Kwota ta ma stanowić zabezpieczenie na wypadek wahań opłat celnych, ostatecznych rozliczeń unijnego podatku od plastiku za lata ubiegłe, a także ewentualnego nałożenia kar za naruszenie zasad konkurencji na jednolitym rynku unijnym.
Co Polska zyska w 2027 roku?
Wzrost składki to tylko jedna strona medalu. Projekt budżetu na 2027 rok przewiduje również potężne środki, które wpłyną do Polski w ramach funduszy europejskich.
W rezerwie celowej zabezpieczono ponad 6,5 mld zł na realizację części grantowej KPO. Środki te zostaną zainwestowane m.in. w zieloną energię i obniżenie energochłonności, transformację cyfrową, bezpieczeństwo energetyczne, poprawę jakości ochrony zdrowia, a także rozwój inteligentnej i zielonej mobilności.
Na wsparcie rolnictwa zaplanowano gigantyczne wydatki rzędu 21,8 mld zł (13 mld zł w częściach budżetowych oraz 8,7 mld zł w rezerwie celowej). Warto pamiętać, że środki te są przekazywane przez Komisję Europejską na zasadzie refundacji – Polska najpierw ponosi wydatki, a unijny budżet je zwraca.
Na realizację projektów z udziałem środków unijnych z budżetu państwa przeznaczono 16,4 mld zł jako uzupełnienie budżetu środków europejskich.
źr. wPolsce24 za PAP











