Niemiec przyjechał do Polski. „Wy żyjecie w 2050 roku”

„Polska żyje w 2050 roku” — mówi na nagraniu publikowanym w mediach społecznościowych. Brzmi jak przesada? Być może. Ale to, co dla niego jest szokiem, dla nas Polaków to już zwykła codzienność.
Zwykła Żabka, niezwykłe wrażenie
Największe wrażenie zrobiła na nim wizyta w... Żabce. Sklep, który dla Polaków jest czymś absolutnie oczywistym, dla niego okazał się… symbolem nowoczesności. Zachwyciły go nawet takie detale jak gotowe kubki z lodem i owocami — coś, co u nas traktowane jest jako zwykły produkt „na szybko”. Jeszcze większe zdziwienie wywołały kasy samoobsługowe.
Możliwość zeskanowania produktów i zapłacenia bez kontaktu z obsługą, w małym sklepie osiedlowym, wciąż nie jest standardem w wielu krajach Europy Zachodniej. W Polsce? To norma. Ale zaskoczenie nie skończyło się na sklepie.
Niemiecki obieżyświat zwrócił uwagę na elementy przestrzeni miejskiej — choćby składane siedziska, które pozostają suche nawet podczas deszczu. Dla niego to „kolejna rzecz z 2050 roku”.
Dla mieszkańców? Coś, obok czego przechodzi się bez zastanowienia.
Codzienność kontra perspektywa
Relacje zagranicznych turystów z Polski pojawiają się coraz częściej i mają wspólny mianownik: zdziwienie. Nie monumentalne inwestycje, nie wielkie projekty, ale codzienne udogodnienia robią największe wrażenie. To, co dla Polaków stało się przez lata oczywiste — dostępność sklepów, automatyzacja, wygoda — dla przyjezdnych bywa czymś świeżym, a czasem wręcz futurystycznym.
Analizując relację z Polski niemieckiego turysty, nie sposób jednak uciec od pytania: czy Polska jest naprawdę aż tak nowoczesna, czy może to Niemcy, zwane jeszcze często "krajem faksów", są tak zacofane?
źr. wPolsce24 za Onet Podróże











