Niemcy alarmują ws. polskich finansów i pytają: „Dokąd zmierza Polska?”. Ostry tekst o długach, Pfizerze i końcu polskiego snu

Przez lata Polska była przedstawiana jako wzór gospodarczego sukcesu w Europie Środkowo-Wschodniej. Wystarczyły trzy lata rządów ekipy Donalda Tuska, żeby nawet jego najwierniejsi sojusznicy zaczęli się zastanawiać, czy na pewno postawili w tej partii na dobrego pionka? Najnowsza analiza Andreasa Mihma na łamach niemieckiego „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaczyna się od zdjęcia różowych okularów.
Artykuł zatytułowany bez ogródek: „Dokąd zmierza Polska?” i jest zdecydowanym, zimnym prysznicem dla rządu w Warszawie. Niemieccy komentatorzy stawiają sprawę jasno: Polska za rządów Tuska i Domańskiego pędzi ku finansowej ścianie, a jej suwerenność ekonomiczna staje pod wielkim znakiem zapytania.
Kompromitacja z Pfizerem. Ponad miliard euro zablokowany
Jednym z najmocniejszych punktów niemieckiej krytyki jest sprawa gigantycznego kontraktu na szczepionki z koncernem Pfizer. Przypomnijmy, że spór ten ciągnie się od czasu pandemii, kiedy Polska odmówiła przyjmowania i opłacania kolejnych, zakontraktowanych przez Unię Europejską dawek preparatu, powołując się na klauzulę siły wyższej związaną z obciążeniem budżetu kryzysem uchodźczym.
Niemcy bezlitośnie obnażają nieskuteczność polskiej dyplomacji i struktur prawnych w starciu z farmaceutycznym gigantem. Ekipa, która chwaliła się, że "nikt w Europie jej nie ogra", dziś zmaga się z zajęciami komorniczymi wynikającymi z niekorzystnych dla Polski rozstrzygnięć sądowych. Ich skutek jest taki, iż za pośrednictwem międzynarodowej organizacji Eurocontrol, Pfizer doprowadził do bezprecedensowego zablokowania gigantycznych środków należnych Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP). Mowa o kwocie aż 1,3 miliarda euro.
W rezultacie, zamiast unijnych funduszy, to polski podatnik musi dziś ratować z i tak już napiętego budżetu strategiczną agencję lotniczą. Dla niemieckich publicystów to jaskrawy dowód na niewydolność państwa w kluczowych sporach międzynarodowych.
Polska nie poradziła sobie z rozliczeniami z Pfizerem, a koszty tej opieszałości i prawnych błędów są dziś przerzucane na obywateli. Finansowanie strategicznych agencji z dziurawego budżetu centralnego to gaszenie pożaru benzyną” – komentują eksperci na łamach FAZ.
Życie na kredyt i łamanie unijnych traktatów
Kolejnym zarzutem, który płynie z Berlina, jest całkowity brak dyscypliny budżetowej. Niemieccy finansiści z przerażeniem patrzą na polski deficyt budżetowy, który w ostatnich latach utrzymał się na astronomicznym poziomie przekraczającym 6–7% PKB. To dwukrotne przekroczenie unijnego limitu z Maastricht, ustalonego na poziomie 3%.
Konserwatywny „FAZ” zauważa, że polski rzekomy wzrost gospodarczy oraz transformacja energetyczna nie wynikają wyłącznie z organicznej siły polskiego przemysłu, lecz są sztucznie pompowane gigantycznym długiem publicznym. Niemcy zarzucają Warszawie nieodpowiedzialność i „życie na kredyt”, ostrzegając, że międzynarodowe agencje ratingowe już obniżają swoje prognozy dla Polski. Może to doprowadzić do nagłego odcięcia kraju od taniego pieniądza i gwałtownego wzrostu kosztów obsługi długu.
O co naprawdę boją się Niemcy?
Czy krytyka ze strony Berlina wynika wyłącznie z troski o polskie finanse?
Nie oszukujmy się, niemiecka perspektywa jest głęboko pragmatyczna. Niemcy obawiają się przede wszystkim o własne interesy gospodarcze. Polska jest dla nich kluczowym rynkiem zbytu oraz partnerem handlowym. Potencjalny kryzys finansowy nad Wisłą i pęknięcie „bańki dłużnej” uderzyłyby bezpośrednio w niemieckich eksporterów.
Co więcej, Polsko-Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa (AHK) w Warszawie jednoznacznie wskazuje, że polska transformacja energetyczna to lukratywny biznes dla firm zza Odry. Niemiecki gigant Uniper oraz dziesiątki innych korporacji dostarczających technologie wiatrowe i fotowoltaiczne liczą na miliardowe kontrakty. Berlin boi się, że polskie bankructwo budżetowe zamrozi te inwestycje, co pozbawi niemiecki biznes ogromnych zysków.
Wnioski dla Polski: Czas na suwerenną dyscyplinę
Artykuł w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” to dla rządu Tuska jasne ostrzeżenie. Choć niemieccy publicyści, z oczywistych względów, patrzą na Polskę przez pryzmat własnych interesów, trudno odmówić im racji w kwestii liczb. Państwo nie może rozwijać się w nieskończoność kosztem zadłużania przyszłych pokoleń i ulegania presji międzynarodowych koncernów.
Jeśli stan polskich finansów stanie się zagrożeniem dla niemieckiej gospodarki, to nikt w Berlinie nie będzie chciał umierać za Tuska. Bez wątpienia to jest ważny sygnał także dla polskiej prawicy i środowisk konserwatywnych, gdzie ta diagnoza powinna być wezwaniem do działania. Silna i suwerenna Polska to Polska stabilna finansowo, potrafiąca twardo negocjować z międzynarodowymi korporacjami i trzymająca w rydzach publiczne wydatki.
W przeciwnym razie pytania o to, „dokąd zmierza Polska”, znajdą bardzo bolesną odpowiedź.
źr. wPolsce24 za DW/FAZ











