Niebywałe! Tomasz Lis chce deportować z Polski Donalda Tuska

Kilka dni temu podczas konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości padł pomysł deportacji ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nielegalnie pracują w Polsce. Postulat wywołał natychmiastowe poruszenie w całym kraju, spotykając się z jednej strony ze sporym poparciem społecznym, a z drugiej – z głosami sprzeciwu, głównie ze strony politycznych przeciwników formacji Jarosława Kaczyńskiego.
W oczywisty sposób do tego pomysłu nawiązał Tomasz Lis w jednym ze swoich licznych wpisów na portalu X, domagając się jednak bardziej deportacji prorosyjskich polityków aniżeli Ukraińców.
Prorosyjski polityk? Internauci wskazali Tuska
Jego komentarz wywołał niemal natychmiastową reakcję internautów, którzy masowo uznali, iż w takim przypadku w pierwszej kolejności państwo polskie powinno wywieźć z kraju ekipę Donalda Tuska – z samym liderem Koalicji Obywatelskiej na czele. W tym kontekście przypomniano o łagodnej względem Kremla polityce, którą prowadził w czasach swojego pierwszego rządu. Nie mogło oczywiście zabraknąć zdjęć ze słynnego spotkania na molo w Sopocie, do którego doszło w 2009 roku pomiędzy Tuskiem a Władimirem Putinem.
Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że cały ówczesny rozdział polityki rządu PO-PSL względem Rosji nie ograniczał się wyłącznie do wspólnych zdjęć przywódców obu państw. W latach 2007–2015 ekipa obecnego lidera Koalicji Obywatelskiej stawiała na reset w relacjach z Rosją, wykazując się ugodową postawą wobec Moskwy. Przykładem może być stosunkowo bierna postawa ówczesnego rządu względem imperialnych działań Kremla, takich jak wojna w Gruzji w 2008 roku czy aneksja Krymu w 2014 roku. Dodatkowo zawarte porozumienia z Gazpromem, które w praktyce mogły doprowadzić do znacznego uzależnienia energetycznego Polski od dostaw niezbędnych surowców właśnie z Rosji, czy przekazanie Rosjanom kluczowej roli w badaniu katastrofy smoleńskiej są przywoływane przez krytyków Donalda Tuska jako argumenty na jego niekorzyść w tej kwestii.
Wywiad z prezydentem Rosji
Zresztą sam Tomasz Lis nie uniknął swoistych retrospekcji pod swoim adresem, które stawiają go w niekorzystnym świetle. Chodzi oczywiście o słynny wywiad dziennikarza z Dmitrijem Miedwiediewem z grudnia 2010 roku, ówczesnym prezydentem Rosji, który został przeprowadzony w rezydencji prezydenckiej pod Moskwą. Był to pierwszy przypadek, kiedy rosyjski przywódca udzielił wywiadu telewizyjnego polskim mediom. Publicyście zarzucano wówczas zbyt łagodny ton całej rozmowy, który w oczach telewidzów mógł nawet ocieplać wizerunek władz w Moskwie.
źr.wPolsce24 za X/Tomasz Lis











