Niebezpieczna sytuacja nad Mazowszem. Samolot krążył i zrzucał paliwo

Kapitan Embraera E190 o znaku rejestracyjnym SP-LMC nie ryzykował. Natychmiast podjął decyzję o powrocie do Warszawy. Zanim jednak maszyna mogła bezpiecznie wylądować, konieczne było wykonanie dodatkowych manewrów w powietrzu.
Jak widać na zapisie trasy, samolot przez dłuższy czas krążył nad Mazowszem — m.in. w rejonie powiatu garwolińskiego. To standardowa procedura w takich sytuacjach. Maszyna musiała zredukować masę, zrzucając paliwo, aby bezpiecznie podejść do lądowania. Choć sam fakt „zrzutu paliwa” może brzmieć groźnie, w rzeczywistości jest to ściśle kontrolowany proces stosowany w lotnictwie na całym świecie.
Samolot szybko wróci do pracy
Rzecznik PLL LOT uspokaja — samolot nie został uszkodzony. Mimo to przechodzi szczegółową inspekcję techniczną, zgodnie z procedurami bezpieczeństwa. To standard po każdym tego typu zdarzeniu. Maszyna ma wrócić do eksploatacji nawet w ciągu jednego dnia. Pasażerowie nie zostali pozostawieni sami sobie — ich podróż do Stambułu była kontynuowana innym samolotem.
Warto podkreślić: uderzenia pioruna w samoloty zdarzają się stosunkowo często i konstrukcje maszyn są na to przygotowane. Prąd elektryczny przechodzi przez poszycie i zostaje odprowadzony, nie stanowiąc zagrożenia dla pasażerów. Nie zmienia to jednak faktu, że dla osób na pokładzie był to moment pełen napięcia.
źr. wPolsce24 za PAP/wirtualnygarwolin.pl











