Koniec głośnej sprawy: Nie chciał promować LGBT, więc IKEA go zwolniła

Sprawa ciągnęła się przez sześć lat, bo jego dawny pracodawca odwoływał się do kolejnych instancji.
Kara za cytowanie Biblii
Wszystko zaczęło się w 2019 r., gdy na forum wewnętrznym firmy pojawił się artykuł, w którym pracodawca narzucał wszystkim pracownikom ideologiczne postulaty ruchu LGBT. Janusz Komenda zamieścił pod tekstem swój komentarz z dwoma cytatami z Biblii krytycznymi wobec praktyk homoseksualnych. Nie spodobało się to menedżerom i postanowili Komendę wyrzucić go z pracy. Konsekwencję poniosły też osoby, które „polubiły” nieprawomyślny komentarz.
Po 6 latach walki w sądach okazało się, że zwolnienie było niesłuszne.
Sąd: pracodawca nie może indokrynować
Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej złożonej przez IKEA. Skarga dotyczyła wyroku Sądu Okręgowego w Krakowie, który nakazał przywrócenie mężczyzny do pracy. Wcześniej także Sąd Rejonowy dla Krakowa-Nowej Huty uznał, że rozwiązanie umowy było bezprawne i nakazał przywrócenie Komendy do pracy.
Sąd Okręgowy wskazał, że miejsce pracy powinno być wolne od indoktrynacji światopoglądowej, a Komenda mógł odebrać działanie IKEA jako godzące w jego system wartości, w obronie których działał. W ocenie sądu, pracodawca powinien uwzględnić, że duża część Polaków to chrześcijanie i mają oni prawo do swoich przekonań i do ich obrony. Według sądu IKEA nie może powoływać się na naruszenie przez Janusza Komendę zasad współżycia społecznego, bo sama te zasady naruszyła.
Sąd Najwyższy podzielił stanowisko sądów niższych instancji, iż polecenie zaangażowania się w akcję społeczną związaną z polityką firmy wykracza poza granicę obowiązków pracowniczych, a udział w inicjatywach społecznych pracodawcy, wykraczających poza zakres obowiązków pracownika, powinien mieć wyłącznie dobrowolny charakter.
źr. wPolsce24 za niedziela.pl