Nepotyzm w USC Trzaskowskiego? „Dziedziczenie” stanowisk i pracownicy na posyłki

Według relacji pracowników, opublikowanych w "Gazecie Wyborczej", w USC od ponad dwóch dekad działa „system klanowy”. Najbardziej jaskrawym przykładem jest kariera Karoliny Sorbian-Jamiołkowskiej. Przez lata była sekretarzem miasta w Pruszkowie i bliską współpracowniczką prezydenta Pawła Makucha. Po porażce wyborczej koalicji w Pruszkowie Sorbian-Jamiołkowska błyskawicznie znalazła schronienie w Warszawie.
– Wróciła na jeden dzień. Poprosiła o przeniesienie służbowe do Warszawy i już kolejnego dnia rozpoczęła pracę w tamtejszym USC – relacjonują urzędnicy.
Dostała stanowisko zastępcy kierownika, a po zaledwie półtora miesiąca ówczesna p.o. dyrektora Marzena Stempin awansowała ją na zastępcę dyrektora. Córka zajęła stanowisko matki – Danuty Sorbian, która przez lata piastowała tę samą funkcję.
Do Warszawy trafiła też siostra byłego prezydenta Pruszkowa, która podczas jego kadencji była dyrektorką promocji miasta. Z wykształcenia polonistka, w stołecznym ratuszu została przyjęta na starszego inspektora do Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi, czyli działu kadr. Z kolei zastępcą dyrektora tego biura od lat jest siostra Karoliny Sorbian-Jamiołkowskiej – Patrycja Sorbian-Osuch. W Stołecznym Centrum Bezpieczeństwa pracuje jej siostrzeniec, a w USC – były szwagier.
Szykany i szukanie haków. 21 lat w USC i emerytura
Ewa Danowska, która w USC przepracowała 21 lat, w lutym tego roku odeszła na emeryturę. Wcześniej napisała do radnych miasta i redakcji „Wyborczej” list, w którym opisała nadużycia.
Osoby zgłaszające nieprawidłowości lub dążące do ich usunięcia spotykają się z działaniami o charakterze represyjnym lub dyskredytującym. W szczególności osoby, które wyróżniają się merytorycznie i mają odwagę mówić o nieprawidłowościach w USC, są szykanowane i dyskryminowane, a na niektórych szuka się haków w celu ich zwolnienia" – napisała.
Ratusz zaprzecza. „Zatrudniamy na podstawie kwalifikacji”
Rzeczniczka prasowa ratusza Monika Beuth w odpowiedzi na zarzuty przekazała, że
nieprawdą jest, iż w USC zatrudniane są osoby według relacji rodzinnych czy towarzyskich. Wszelkie decyzje w zakresie zatrudniania i awansowania pracowników są podejmowane w oparciu o przepisy prawa, wewnętrzne regulaminy i procedury oraz na podstawie kwalifikacji, doświadczenia zawodowego oraz kompetencji merytorycznych" – czytamy w stanowisku ratusza.
Decyzję o błyskawicznym awansie Karoliny Sorbian-Jamiołkowskiej tłumaczy tym, że miała ona doświadczenie, kwalifikacje oraz wykształcenie prawnicze. Ratusz nie odpowiedział na pytanie, jakie kwalifikacje zdecydowały o zatrudnieniu siostry byłego prezydenta Pruszkowa w Biurze Zarządzania Zasobami Ludzkimi.
Prezydent Rafał Trzaskowski miał wiedzieć o nieprawidłowościach. Czy zamierza wyciągnąć konsekwencje? Czy warszawski USC wreszcie doczeka się reformy, która postawi na kompetencje, a nie na rodzinne układy? Póki co, pracownicy spoza klanu czekają na awans nawet kilkadziesiąt lat. A ci, którzy mają odwagę mówić o patologiach, są szykanowani.
źr. wPolsce24 za GW/Fakt/Życie Warszawy/RP











