Mylne oznakowanie na drodze, gdzie zginął policjant. Czy tej tragedii można było uniknąć?

Wypadek miał miejsce w piątek rano o godz. 7 na wysokości ul. Puławskiej 56 w Piasecznie, to tuż za tablicą, gdzie administracyjnie kończy się obszar Warszawy.
Koszmarny wypadek
Na filmie zarejestrowanym przez świadka widać, że błąd popełnił kierowca osobowego Opla: stał na pasie do skrętu w lewo, ale nagle zjechał na sąsiedni pas ruchu, choć zabraniała mu tego linia ciągła.
Akurat wtedy z dużą prędkością nadjechał młody policjant na motocyklu marki Yamaha. Prędkość motocykla mogła przekraczać 100 km/h. Motocyklista nie zdążył nacisnąć hamulca ani skręcić kierownicą. Nie miał żadnych szans: został dosłownie wystrzelony w górę, przekoziołkował w powietrzu i wbił się w Opla. Był to funkcjonariusz z Komendy Stołecznej Policji; nie był na służbie. Zginął na miejscu.
Jaka dopuszczalna prędkość?
Według portalu brd24.pl, w tym miejscu organizator ruchu, czyli GDDKiA oddział w Warszawie, popełnił błąd.
„Przez ten błąd formalnie przed dużym skrzyżowaniem dopuszczalna prędkość wynosi aż 100 km/h. To skandalicznie za duża prędkość w takim miejscu” – pisze Łukasz Zboralski, dziennikarz, który od lat zajmuje się bezpieczeństwem ruchu drogowego.
A potem wylicza: „Na wyjeździe z Warszawy, na drodze krajowej nr 79, około 600 m od miejsca, w którym doszło do wypadku, stoi znak koniec obszaru zabudowanego. Zaraz za nim jest znak ograniczenia prędkości dopuszczalnej do 70 km/h. To prędkość rozsądna, gdy zbliżamy się do rozbudowanego skrzyżowania, choć z sygnalizacją świetlną”.
Po około 300 m od tych znaków jest skrzyżowanie z ulicą Olimpijską, która prowadzić będzie do nowo budowanego osiedla Polskich Olimpijczyków w Mysiadle. I tu zaczyna się problem, bo za tym skrzyżowaniem znak ograniczenia prędkości nie został powtórzony…
„Skrzyżowanie, które znajduje się 300 m przed miejscem tragicznego wypadku, odwołuje więc ograniczenie prędkości do 70 km/h” – zwraca uwagę Zboralski.
Kierowcy jadą drogą dwujezdniową poza obszarem zabudowanym. Prawny limit prędkości na takiej drodze wynosi zatem w tym miejscu formalnie 100 km/h.
Błąd organizatora ruchu
„To poważny błąd zarządzającego ruchem. Możliwość rozpędzenia się do 100 km/h w miejscu, w którym, kierowcy z drogi podrzędnej muszą jakoś wjechać na główną, i w którym za chwilę kierowcy muszą wybrać jeden z czterech pasów ruchu, w zależności od tego, gdzie chcą dalej jechać” – pisze Zboralski.
źr. wPolsce24 za brd24.pl/Miejski Reporter











