Miażdżąca opinia o SAFE! Jednoznaczne słowa znanego konstytucjonalisty
Konstytucja mówi "nie" dla dyktatu z Brukseli Jak alarmuje uznany konstytucjonalista, profesor Ryszard Piotrowski, mechanizm SAFE jest wprost niezgodny z polską ustawą zasadniczą, która nie pozwala, aby o polskiej armii decydowała Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej. Trybunał Konstytucyjny już w 2010 roku jasno orzekł, że władza nad terytorium, armią i bezpieczeństwem należy do decydujących uprawnień właściwych władz Rzeczypospolitej. Zgodnie z Konstytucją RP, siły zbrojne podlegają demokratycznej kontroli sprawowanej przez polską władzę, a nie przez Brukselę.
Forsowanie programu SAFE może stanowić zawłaszczenie przez Unię Europejską kompetencji z zakresu bezpieczeństwa państwa. Co więcej, działania te stoją w sprzeczności z samymi unijnymi traktatami, które gwarantują, że bezpieczeństwo narodowe pozostaje wyłączną odpowiedzialnością każdego państwa członkowskiego. Rodzi się więc pytanie: czy obecna władza nie zna tych przepisów, czy po prostu celowo nie chce ich znać?
Lekarz poucza autorytet prawniczy
Zamiast wsłuchać się w te poważne ostrzeżenia, przedstawiciele rządu reagują niezwykle nerwowo na wszelką krytykę unijnej pożyczki. Symbolem arogancji władzy stała się reakcja Władysława Kosiniaka-Kamysza. Szef MON, będący z wykształcenia lekarzem, a nie prawnikiem, zignorował argumenty profesora Piotrowskiego, publicznie stwierdzając, że opinia tego wybitnego specjalisty jest "bzdurą", a sam profesor rzekomo "nie zapoznał się" z tematem.
Traktowanie w ten sposób powszechnie cenionego eksperta w dziedzinie Konstytucji jest nie tylko skrajnie nieeleganckie, ale przede wszystkim całkowicie niemerytoryczne.
Pułapka "warunkowości" i obawy Prezydenta
Prawdziwym zagrożeniem płynącym z programu SAFE jest ryzyko utraty suwerenności, na co zwraca uwagę prezydent Karol Nawrocki. Mechanizm ten może uzależnić Polskę od decyzji podejmowanych poza granicami naszego kraju. Prezydent słusznie pyta, na ile ten program da nam możliwość swobodnego wydawania pieniędzy w obliczu unijnej zasady tzw. warunkowości.
Zarówno głowa państwa, jak i opozycja alarmują, że w mechanizmie SAFE nie ma żadnej pewności, iż unijne środki nie zostaną zablokowane z powodów politycznych. W efekcie Polska mogłaby rozpocząć kluczowe inwestycje zbrojeniowe, po czym Unia mogłaby zawiesić finansowanie, pozostawiając nas bez środków na ich dokończenie.
Aby temu zapobiec, prezydent zaproponował stworzenie tzw. komitetu sterującego, w którego skład weszliby przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego, co zapewniłoby większy nadzór nad realizacją programu. Niestety, w poprawkach senackich kluczowy postulat głowy państwa został zignorowany. Zamiast dialogu, rządzący wolą wywierać na prezydenta ogromną presję, by podpisał ustawę i bezrefleksyjnie oddał część naszej suwerenności w ręce europejskich biurokratów.
źr. wPolsce24











