Miała podpalić włosy przypadkowej kobiecie. Policja zatrzymała 35-letnią Ukrainkę

Incydent miał miejsce 17 stycznia. Jego ofiara relacjonowała później w mediach społecznościowych, że ok. 16:40, gdy podeszła do elektronicznego rozkładu jazdy, ktoś puknął ją w plecy. Gdy się odwróciła, zobaczyła szybko oddalającą się kobietę i poczuła smród spalenizny. W tym samym czasie podeszła do niej grupa nastolatków i powiedziała, że uciekająca kobieta podpaliła jej włosy.
Poszkodowana zgłosiła to zdarzenie ochronie dworca, ale twierdziła później, że ich reakcja była niewystarczająca. Zgłosiła je także na policję. Rzecznik Komisariatu Kolejowego Policji w Warszawie, asp. sztab. Artur Wojdat powiedział TVN 24, że traktują tę sprawę bardzo poważnie.
Dziennik "Fakt" donosi, że po dwóch miesiącach intensywnej pracy operacyjnej, która obejmowała zbieranie dowodów i analizę nagrań z monitoringu, policjantom z Komisariatu Kolejowego udało się ustalić tożsamość podejrzanej. Okazało się, że była nią 35-letnia Ukrainka Natalia S. Została zatrzymana przy ul. Sobieskiego w Warszawie.
Poszkodowana w tym incydencie nie odniosła poważnych obrażeń, straciła jedynie ok. 5 cm włosów, ale jak sama zauważa, mogło być dużo gorzej.
Aresztowana Ukrainka usłyszała już zarzuty narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także kierowania gróźb karalnych. Grozi jej za to do trzech lat więzienia. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zdecydował o umieszczeniu jej na najbliższe trzy miesiące w areszcie tymczasowym.
źr. wPolsce24 za "Fakt"











