Opadające spodnie nie, kolorowe włosy mogą być. MEN miesza w szkolnym dress code

Ministerstwo Edukacji ogłosiło przed kilkoma dniami, że przygotowuje nowelizację przepisów, która raz na zawsze rozstrzygnie spór o granice ekspresji nastolatków w szkołach. Nowe prawo ma zagwarantować uczniom prawo do ochrony ich wizerunku.
Prawo do własnego wyglądu
Wiceszefowa resortu Katarzyna Lubnauer wyjaśniała we "Wprost", że do Prawa oświatowego zostanie wprowadzony przepis wprost gwarantujący uczniom prawo do „kształtowania własnego stroju i wyglądu”.
Skąd pomysł? Obecnie dyrektorzy i rady pedagogiczne mają prawdo do decydowania o fryzurze, kolorze włosów czy elementach biżuterii podopiecznych. MEN uważa, że to niesłuszne, zamierza więc tę samowolę legislacyjną ukrócić.
Potrzebne normy
Ponieważ założenia te wydają się być mało precyzyjne, szefowa MEN Barbara Nowacka (KO) została o nie zapytana w Radiu Zet.
- Trzeba wprowadzać pewne normy chociażby dotyczące norm społecznych albo bezpieczeństwa. Dziś tego nie ma. Jest dżungla i wolna amerykanka. Uczniowie mogą wszystko, a nauczyciele wprowadzają własne założenia – wyjaśniała Nowacka.
Przypomniała, że dziś szkoły mają możliwość wprowadzać mundurki lub jednolite stroje np. galowe. I to w nowych regulacjach ma zostać. Co się więc zmieni?
- Wprowadzamy zasady, które nie są dziś określone: ubiór, który szanuje normy społeczne – zapowiada szefowa MEN, dodając, że chodzi także o względy bezpieczeństwa.
Co wolno, a co nie
Dopytywana przez prowadzącego rozmowę Bogdana Rymanowskiego o konkrety, minister Nowacka tłumaczyła, że „bardzo często bardzo mocno opadające spodnie męskie mogą przekraczać pewne normy społeczne i chęć uczestniczenia reszty klasy w pewnych widokach”.
- Modne są czasem takie wielkie kolczyki, które mogą nie być bezpieczne, np. na lekcjach WF-u – ten przykład szefowa MEN podała, by zilustrować względy bezpieczeństwa. Jej zdaniem nauczyciele mają rację, mówiąc „zdejmij kolczyki”, ale dziś nie mają umocowania prawnego.
- Chcemy im dać to narzędzie, żeby mogli wesprzeć swoje argumenty przepisami prawa – tłumaczyła Nowacka. - Uczennica odmawia, rodzic prawnik mówi do nauczyciela „nie masz prawa”, spór trafia do kuratorium, a kurator rozstrzyga zgodnie z prawem, czyli po stronie rodzica. A my uważamy, że nauczyciel ma prawo uważać, że na zajęciach uczniowie mają mieć strój bezpieczny – wyjaśniała w audycji Gość Radia ZET.
A co z włosami? - Uczniowie mają prawo mieć włosy w kolorze, w którym będą chcieli – przekonywała pani minister.
źr. wPolsce24 za Radio Zet/"Dziennik Gazeta Prawna"











