MEN będzie wiedział wszystko o uczniu? Nowy państwowy system wzbudza kontrowersje

Nowe rozwiązanie dla polskich szkół
Proponowane rozwiązanie przejdzie wersję próbną już w trakcie nadchodzącego roku szkolnego. Początkowo będzie dostępne jedynie w wybranych placówkach edukacyjnych w całym kraju. Jednak już od początku września kolejnego roku e-Dziennik zostanie udostępniony wszystkim szkołom, a przez kolejne lata planowana jest jego rozbudowa. Szacowany koszt całego przedsięwzięcia ma wynieść blisko 133 miliony złotych.
Warto przy tym podkreślić, że udział w tym systemie będzie początkowo w pełni dobrowolny. Decyzję o przystąpieniu do niego będą podejmowali dyrektorzy szkół, którzy będą mieli prawo wyboru, czy chcą korzystać z państwowego programu informatycznego, czy jednak kontynuować współpracę z prywatnymi przedsiębiorstwami posiadającymi własne systemy szkolne.
Czytaj także
Jakie dane będzie zbierał system?
Obawy budzą jednak szczegóły całego przedsięwzięcia. Chodzi przede wszystkim o kwestię gromadzonych danych osobowych, których – zdaniem ekspertów – będzie po prostu zbyt wiele.
W przypadku uczniów zbierane będą następujące informacje: PESEL, zdjęcie, adres, miejsce urodzenia, klasa, frekwencja, wszystkie oceny, plany i tematy zajęć, informacje o specjalnych potrzebach i nauczaniu indywidualnym, dane o orzeczeniach, a także zawód i specjalność w przypadku szkół branżowych. Wszystko to znajdzie się w jednym systemie, który będzie zarządzany centralnie przez ministra edukacji oraz dyrektorów szkół. Uprawnienia tych ostatnich ograniczą się do zadań związanych z administrowaniem własnymi placówkami. Chodzi m.in. o wprowadzanie ocen czy list obecności.
– Przetwarzanie tak szczegółowych informacji, jak PESEL, data urodzenia, numer telefonu czy dane o stanowiskach i funkcjach wydaje się zbyteczne w świetle zasady minimalizacji danych osobowych. eDziennik nie powinien funkcjonować jako centralne źródło informacji o wszystkich uczestnikach procesu oświaty i wychowania – ostrzega Związek Powiatów Polskich.
Co zatem będzie mógł wiedzieć o nas administrator? Zdaniem ekspertów na podstawie zgromadzonych danych będzie można wyciągać wnioski dotyczące m.in. wyznania, analizując decyzję rodziców dotyczącą uczestnictwa dziecka w lekcjach religii. Z kolei w przypadku frekwencji na zajęciach wychowania fizycznego możliwe będzie wyciąganie wniosków na temat zdrowia dziecka. Dodatkowo będzie można sprawdzić, ile rodzin i które z nich zdecydowały się wypisać swoje dzieci z dodatkowych zajęć z edukacji zdrowotnej.
Wszystkie te informacje będą trafiały do systemu zarządzanego przez ministra edukacji, który będzie miał do nich dostęp – bez uprzedniej zgody rodziców lub opiekunów prawnych.
– Centralizacja otwiera też pole do rozszerzenia tzw. oceny funkcjonalnej, opisywania ucznia przez frekwencję, zachowanie, udział w zajęciach nieobowiązkowych i adnotacje, a nie przez stopnie. Dotychczas była to praktyka szkolna lub diagnostyczna, oparta na materiale rozproszonym. Jedna, ogólnopolska baza tworzy infrastrukturę, na której taki sposób opisywania ucznia można rozciągnąć na każdego ucznia centralnie, w drodze rozporządzenia, bez odrębnej debaty – ostrzega organizacja Ordo Iuris.
Źr.wPolsce24 za Ordo Iuris











