Skandal! Ludzie Tuska zabierają Lasom Państwowym ogromne pieniądze... na ochronę przyrody. Dostaną aktywiści?

W kuluarach i wśród ekspertów wprost mówi się o tym, że gigantyczny strumień gotówki może posłużyć do dotowania skrajnie lewicowych organizacji ekologicznych i aktywistów.
Skok na kasę polskich lasów. Nowy haracz uderzy w regiony
Zgodnie z oficjalnymi założeniami projektu zmian w "Ustawie o lasach" oraz "Ustawie - Prawo ochrony środowiska", Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe zostanie obłożone nowym, kwartalnym podatkiem. Danina ma wynosić równowartość 2% przychodów uzyskiwanych ze sprzedaży drewna w nadleśnictwach. Przy obecnym poziomie pozyskania surowca i cenach rynkowych, szacunki Ministerstwa Klimatu mówią o kwotach rzędu od 210 do nawet 255 milionów złotych każdego roku.
Oficjalny komunikat resortu brzmi pięknie: pieniądze mają wspierać parki narodowe oraz Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska (RDOŚ). Jednak diabeł tkwi w szczegółach mechanizmu dystrybucji tych środków. Miliony wypracowane ciężką pracą polskich leśników nie trafią bezpośrednio do konkretnych placówek, lecz zasilą konto centralnego funduszu – NFOŚiGW. A stamtąd droga do finansowania różnego rodzaju „projektów edukacyjnych”, „ekspertyz” i „akcji społecznych” organizowanych przez zaprzyjaźnione z władzą organizacje pozarządowe (NGO) jest niezwykle kuriozalna i krótka.
Poprawa wizerunku kosztem Polskich Lasów? Kuriozalne uzasadnienie rządu
Wstrząsające dla wielu obserwatorów są oficjalne zapisy z Oceny Skutków Regulacji (OSR) dołączonej do rządowego projektu. Urzędnicy Donalda Tuska bez ogródek przyznają tam, że celem ustawy jest... m. in. poprawa PR-u, i to kosztem realnych przychodów strategicznego sektora państwa! W dokumentach wprost wskazano, że choć drastycznie zmniejszą się zyski Lasów Państwowych, to w zamian dojdzie do „poprawy wizerunku organizacji w oczach społeczeństwa”.
Konserwatywni komentatorzy zadają proste pytanie: od kiedy to zadaniem rządu jest drenowanie kluczowych spółek i instytucji państwowych z setek milionów złotych tylko po to, by realizować PR-ową agendę i uciszać radykalnych aktywistów?
Finansowanie „zielonej rewolucji” i ekoharacze
Środowiska leśne i konserwatywni posłowie opozycji alarmują, że planowane zmiany to w rzeczywistości zalegalizowany mechanizm transferu publicznych pieniędzy do kieszeni tzw. „aktywistów”, złośliwie zwanych przez innych „ekoterrorystami”. Resort klimatu od początku kadencji wykazuje ogromną uległość wobec postulatów organizacji wzywających do całkowitego zakazu gospodarki leśnej w kolejnych regionach Polski. Wprowadzone wcześniej moratorium na wycinkę w wybranych lasach już uderzyło w lokalnych przedsiębiorców (tzw. ZUL-e) oraz zakłady przemysłu drzewnego, doprowadzając do utraty miejsc pracy w mniejszych powiatach, o czym pisaliśmy w wielu tekstach na naszym portalu.
Teraz rząd idzie o krok dalej. Zamiast inwestować w rozwój infrastruktury leśnej, ochronę przeciwpożarową czy modernizację sprzętu dla leśników, ponad 200 milionów złotych rocznie zniknie w centralnym worku w Warszawie. Istnieje uzasadnione ryzyko, że poprzez system grantów i konkursów NFOŚiGW, miliony te zaczną płynąć szerokim strumieniem do organizacji, których jedynym celem jest dalsze blokowanie polskiego przemysłu i lobbing na rzecz unijnej polityki „Zielonego Ładu”.
„Rozbijanie spójnego systemu finansowania”
Przypomnijmy, Lasy Państwowe od dekad funkcjonowały w oparciu o zasadę samofinansowania. Zyski ze sprzedaży drewna pozwalały na utrzymanie deficytowych nadleśnictw, walkę ze szkodnikami, zalesianie nowych terenów oraz realne wsparcie dla samorządów (np. poprzez budowę dróg lokalnych). Co więcej, Lasy już teraz dobrowolnie przeznaczały miliony złotych na Fundusz Leśny, z którego dotowane były m.in. parki narodowe.
Wymuszenie nowego haraczu narusza tę kruchą równowagę. Odbieranie leśnikom owoców ich pracy to nie tylko cios w prestiż zawodu, ale realne zagrożenie dla stabilności polskiego sektora drzewnego, który zatrudnia setki tysięcy Polaków i stanowi jeden z filarów naszego eksportu. Czy leśnikom uda się obronić polskie lasy przed finansowym drenażem? Sprawa z pewnością wywoła potężną burzę podczas nadchodzących posiedzeń Sejmu.
źr. wPolsce24











