Znów zaatakuje? "Łomiarz" wychodzi na wolność, służby obiecują, że nie stracą go z oczu

W latach 1992-1993 doszło w Warszawie do serii wyjątkowo brutalnych napadów, których ofiarami były kobiety. Najmłodsza miała 22 lata, najstarsza 88.
Podchodził od tyłu i uderzał
Sprawca atakował w ciemnych bramach i na pustych podwórkach. Podchodził od tyłu i uderzał ofiary w tył głowy tępym narzędziem, po czym oddalał się z ich torebkami.
Wiele napadniętych kobiet nie pamiętało potem, co się stało. Pięć kobiet zmarło, a pozostałe odnosiły poważne obrażenia. W końcu "Łomiarz", jak ochrzciły go media, stał się tak bezczelny, że potrafił napaść na kilka kobiet jednego dnia.
Wpadł przez przypadek. Po kolejnym napadzie wszedł do sklepu spożywczego, by kupić piwo i parówki. Sklepikarz zauważył, że ma zakrwawioną rękę. Jego uwagę zwróciło też to, że przechodnie byli poruszeni widokiem wykonujących czynności policjantów, ale jego klient pozostał niewzruszony.
Po aresztowaniu okazało się, że to Henryk R., mieszkaniec Konstancina.
"Nienawidzę kobiet"
"Łomiarz" został oskarżony o 29 napadów. Śledczy ustalili, że dokonywał ich podczas przepustek z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok 4,5 roku więzienia za poprzednie napady. - Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie. Jak widzę kobietę, to myślę: jest do eliminacji – powiedział policjantom.
Proces był poszlakowy, ale skazano go na 25 lat więzienia za 3 napady, a po apelacji, w styczniu 1996 roku, na 15 lat za jeden. Z więzienia wyszedł we wrześniu 2008 r. W 2009 zatrzymano go ponownie pod zarzutem napaści, sąd skazał go w 2012 r. na 7 lat więzienia. Wyszedł w 2016 roku, ale krótko po tym zaatakował w Łowiczu 71-letnią kobietę. Został zatrzymany tego samego dnia i skazano go na kolejne 10 lat.
Dlaczego nie trafił do Gostynina
Wiele osób spodziewało się, że biorąc pod uwagę jego dotychczasową historię, trafi teraz do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. To zamknięty zakład lecznicy zajmujący się szeroko pojętą psychiatrią sądową i terapią osób, których zaburzenia mogą powodować wysokie prawdopodobieństwo dokonania brutalnych przestępstw. Wcześniej przebywali w nim tacy seryjni mordercy jak Mariusz Trynkiewicz, Henryk Kukuła czy Leszek Pękalski.
Ostatecznie jednak nie zakwalifikował się do umieszczenia w tym zakładzie. W rozmowie z TVN Warszawa sędzia Grzegorz Gała, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi, wyjaśnił, że wobec "Łomiarza" zastosowano rygorystyczne środki bezpieczeństwa. Objęto go dozorem elektronicznym – będzie musiał nosić urządzenie, które 24 godziny na dobę będzie przekazywało informacje o jego bieżącej lokalizacji. Dostał też nakaz poddania się specjalistycznej terapii, która ma przeciwdziałać zachowaniom agresywnym i aspołecznym.
źr. wPolsce24 za Onet











