Legenda zniknęła z warszawskiego jeziora. Ludzie krzyczeli, ale było już za późno

W ostatni weekend maja mieszkańcy Gocławia stali się świadkami niecodziennego połowu. Z wód niewielkiego zbiornika wyciągnięto gigantyczną rybę. Według relacji świadków oraz nagrań, które błyskawicznie obiegły sieć, sum mógł mieć od 173 do nawet 182 centymetrów długości. Lokalna społeczność szacuje, że ryba mogła żyć w tym miejscu nawet 20 lat, stając się swoistą „legendą Balatonu”.
Emocje sięgnęły zenitu, gdy okazało się, że ogromny okaz nie wróci do wody. Mimo okrzyków zgromadzonego tłumu i obecności dzieci, ryba została zabrana na kostkę brukową, a następnie zapakowana do samochodu.
Okres ochronny i „bitwa” w sieci
Największe kontrowersje budzi fakt, że do zdarzenia doszło w czasie trwania okresu ochronnego dla suma, który w wielu okręgach Polskiego Związku Wędkarskiego obowiązuje do 31 maja. Oznacza to, że każda złowiona w tym czasie ryba tego gatunku powinna natychmiast odzyskać wolność, by móc spokojnie odbyć tarło.
W sieci rozpętała się prawdziwa burza. Obrońcy ryby piszą o „zwykłym kłusownictwie”, „barbarzyństwie” i „mordowaniu na oczach dzieci”. Przeciwnicy suma argumentują, że tak duży drapieżnik to „szkodnik”, który dziesiątkował populację mniejszych ryb oraz ptactwa w zbiorniku.
Policja już działa
Sprawą zajęli się funkcjonariusze z Pragi-Południe. Choć na miejscu nie było oficjalnego zgłoszenia w momencie zdarzenia, policjanci zabezpieczyli już materiały dowodowe dostępne w internecie.
– Zabezpieczamy materiały dostępne w internecie i będziemy wyjaśniać okoliczności oraz przebieg całego zdarzenia – poinformowała podinsp. Joanna Węgrzyniak, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa VII.
Za złamanie przepisów dotyczących okresu ochronnego grożą surowe konsekwencje: od wysokich mandatów i grzywien, aż po odpowiedzialność karną oraz przepadek sprzętu wędkarskiego.
źr. wPolsce24 za Fakt











