Leczył krewnego senatora Lenza, przegrał partyjne wybory. Dzień później zmieniono ich wynik

Jak informuje WP, w sobotę 14 marca w Europejskim Centrum Młodzieży w Toruniu spotkało się kilkudziesięciu najważniejszych przedstawicieli KO w kujawsko-pomorskim, by wybrać nowe władze regionalne. Obrady prowadził senator Lenz, który kilka tygodni wcześniej został wybrany na szefa regionu. Wszystko toczy się gładko dopóki Lenz nie zaproponował poszerzenia składu Rady Regionu o pięć dodatkowych miejsc.
Dodał swoich kandydatów
Jak przypomina portal, Rada Regionu składa się z najważniejszych działaczy w regionie i ma ogromną władzę. Wybiera władze lokalne, decyduje o koalicjach, ma wpływ na kształt list wyborczych itp. Lenz sam zaproponował dodatkowych kandydatów – w tym chirurga Loftiego Mansoura jako przedstawiciela powiatu aleksandrowskiego. Mansour jest prezesem fundacji Polsko-Tunezyjska Przyjaźń – Lenz jest jej wiceprezesem.
Ta decyzja nie spodobała się działaczom z powiatu aleksandrowskiego. Szefowa tamtejszych struktur KO Lidia Tokarska powiedziała zgromadzonym, że kandydatura Mansoura z nikim nie była konsultowana. I, skoro jest wolne miejsce, chcą wystawić wicestarostę Małgorzatę Wdowczyk. Jak twierdzi WP, w oparciu o słowa pięciorga świadków, Lenz się na to zgodził, równocześnie przestrzegając starostę przed tym krokiem. W głosowaniu Mansour dostaje najmniej głosów z wszystkich sześciu kandydatów i odpada.
To on zajmował się krewnym Lenza
Dzień później, w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim, ma miejsce słynny już zabieg krewnego senatora Lenza, który został przyjęty poza kolejką. Mansour, były pracownik tego szpitala, jest współwłaścicielem przychodni w Aleksandrowie Kujawskim i jako pierwszy zajmował się krewnym Lenza – wysłał go do szpitala, bo nie był w stanie wykonać koniecznego zabiegu w przychodni. Jak twierdzi WP, w dniu zabiegu pojawił się w tym szpitalu.
Gdy sprawa została ujawniona przez portal, wybuchł ogólnopolski skandal. NFZ wszczął kontrolę, w efekcie której potwierdził ustalenia dziennikarzy i nałożył na szpital 134 tys. zł kary. Z powodu braków formalnych i braku odpowiedniej dokumentacji szpital nie może także rozliczyć tego zabiegu z funduszu. Skandal był tak duży, że Lenz został wyrzucony z partii. Stanowisko stracił też dyrektor szpitala Mariusz Trojanowski, chociaż bezpośrednia przyczyna jego zwolnienia nie jest znana, a on sam zapowiada, że odwoła się od tej decyzji.
"Korekta" głosowania
Ten skandal miał jednak wybuchnąć w przyszłości. WP ujawniła, że pierwszy skandal wybuchł tuż po tym zabiegu, w poniedziałek 16 marca. Tego dnia, o 15:44, sekretarz regionu KO Marek Krupecki ogłasza, że wyniki sobotnich wyborów zostaną częściowo unieważnione. Twierdzi, że komisja skrutacyjna dostrzegła, że kandydatura Wdowczyk nie została zgłoszona na piśmie – i tym samym nie mogła kandydować. Jej mandat w Radzie Regionu wygasł, a na jej miejsce wszedł jedyny kandydat, który pozostał na liście – Lofti Mansour.
Jak donosi WP, w odpowiedzi na te słowa na grupie podniosły się głosy sprzeciwu. Te jednak nic nie dały, jej administrator wyłączył po prostu możliwość komentowania. Sama Wdowczyk poprosiła o wgląd do protokołu posiedzenia komisji skrutacyjnej, by sprawdzić, kiedy się zebrała i co ustaliła. Nie otrzymała go do dzisiaj. Pod koniec marca złożyła więc skargę do rzecznika dyscyplinarnego KO, w której stwierdziła, że wykliczenie jej po wyborach nosi znamiona manipulacji wynikiem wyborczym w celu wprowadzenia do Rady osoby z kolejnym wynikiem, preferowanej przez Przewodniczącego. Zaznaczyła – a dziennikarze WP to potwierdzili – że komisja skrutacyjna nie zebrała się po wyborach, więc nie mogła dokonać analizy i stwierdzić nieprawidłowości.
Wdowczyk nadal nie dostała odpowiedzi na to pismo. Rzecznik dyscyplinarny KO Łukasz Abgarowicz powiedział dziennikarzom, że nie ma wiedzy na ten temat, bo w ostatnich tygodniach nie było go w kraju. Obiecuje, że sprawdzi na jakim etapie jest jej sprawa. Sekretarz Marek Krupiecki, który poinformował działaczy o zmianie wyników, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami i poprosił, by wykasowali jego numer z telefonów. Lenz także odmówił komentarza. Sam Mandour powiedział, że kwestie dotyczące organizacji oraz przebiegu wyborów do władz regionalnych KO pozostają w kompetencji właściwej komisji wyborczej oraz organów odpowiedzialnych za przeprowadzenie procesu wyborczego.
źr. wPolsce24 za WP.pl










