Polityczna bomba: To koniec Żurka?! Kontrolowany przeciek z resortu sprawiedliwości w prorządowych mediach

Drwal, który został ministrem
Waldemar Żurek nie jest zwykłym urzędnikiem. To sędziowski radykał, który za czasów PiS stał zawsze na pierwszej linii politycznego frontu. Gdy Donald Tusk postawił na niego w resorcie sprawiedliwości, sygnał był jasny: Adam Bodnar sobie nie poradził, czas na jeszcze twardsze „czyszczenie” i jeszcze brutalniejszą walkę z politycznymi oponentami uśmiechniętej demokracji.
Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej złożona. Jak sufluje najnowszy „Newsweek”, Żurek utknął w samym środku chaosu, który zostawił mu w spadku poprzednik. „Waldek miota się w bagnie” – mówią jego współpracownicy. I dodają gorzko: największą przeszkodą wcale nie jest opór starej gwardii, ale polityczna kalkulacja premiera.
Dlaczego Tusk mówi „wolniej”?
"Newsweek" broni nieudolnych reform i rozliczeń Żurka i tłumaczy, że to... element świadomej gry, prowadzonej przez Donalda Tuska. Co ciekawe, problemem nie jest li tylko konieczność kohabitacji i układania się z prezydentem Karolem Nawrockim, który mógłby nie akceptować najbardziej radykalnych zmian.
Ważne są też instytucje unijne, które już kilka razy za rządów Koalicji Obywatelskiej wysłały sygnał, iż będą patrzeć władzy na ręce od kątem standardów praworządności. Do tego dochodzi własny elektorat, który chce igrzysk, ale nie życzy sobie chaosu prawnego.
Stąd klincz Tuska, który wie, że „walenie na rympał”, którego oczekiwałby twardy elektorat i sam Żurek, może odbić się rządowi czkawką. Dlatego zamiast zielonego światła dla radykalnych czystek, sędzia-minister dostaje od szefa rządu sygnały ostrzegawcze.
Dziennikarze "Newsweeka" sugerują, iż Żurek czuje się upokorzony tą sytuacją. Radykał z jednej strony słyszy od polityków PiS, że „i tak go powsadzają”, z drugiej – czuje na plecach oddech własnego środowiska, które zarzuca mu opieszałość.
„Pisowcy zapowiadają mu dintojrę, Nawrocki rzuca kłody pod nogi, a jeszcze »nasi« w niego walą i Donald go blokuje” – cytuje w swoim tekście Dominika Długosz (oczywiście anonimowych współpracowników ministra sprawiedliwości).
Pytanie, które stawiają sobie dziś obserwatorzy na Wiejskiej, brzmi: jak długo Waldemar Żurek wytrzyma w roli „hamowanego” radykała? Dziennikarze piszą, iż jego temperament nie znosi bezczynności, a wizerunek „niezłomnego sędziego” kruszeje z każdym dniem urzędowania w systemie, który miał zburzyć.
Jeśli Tusk nie puści hamulca, Żurek może stać się pierwszym wielkim rozczarowaniem tej koalicji i jego kolejną ofiarą.
źr. wPolsce24 za "Newsweek"











