To koniec? Jarosław Kaczyński zdradza, co dalej z Mateuszem Morawieckim! Padła jasna deklaracja
Jarosław Kaczyński tym samym przeciął wszystkie spekulacje dotyczące dalszych losów polityków PiS, którzy zaangażowali się w nowy projekt.
Prezes w sposób wyważony, ale kategoryczny zaznaczył, że działalność w nowej organizacji Mateusza Morawieckiego jest niezgoda ze statutem PiS, który jednoznacznie zabrania członkom PiS działalności w innych organizacjach politycznych i może skutkować wykluczeniem z list wyborczych.
- Trzeba wybrać i jasno mówię, że dla ludzi, którzy by się w to angażowali, miejsc na naszych listach nie będzie. I będą także wyciągane inne wnioski wynikające ze statutu związane z tego rodzaju aktywnością - mówił Jarosław Kaczyński.
Nowo powołane stowarzyszenie powiązane ze środowiskiem byłego premiera, które zdążyło już rozpocząć budowę lokalnych struktur, zostało przez kierownictwo partii ocenione właśnie jako takie polityczne przedsięwzięcie.
Prezes PiS nie pozostawił pola do interpretacji, stwierdzając, że w przypadku kontynuowania tej działalności, trzeba będzie dokonać wyboru. Według Kaczyńskiego zasady są jasne i ci, którzy ich nie przestrzegają, stawiają się poza nawiasem organizacji i nie mogą liczyć na obecność w szeregach partii.
Lider Prawa i Sprawiedliwości wprost skrytykował metodę budowania nowego bytu politycznego, ostrzegając przed zjawiskiem "pasożytnictwa". Prezes zaznaczył, że nie można doprowadzać do sytuacji, w której nowa partia wyrasta w oparciu o instytucje, zasoby i możliwości obecnej formacji.
Kaczyński z dystansem i rozbawieniem odniósł się również do słów Mateusza Morawieckiego, jakoby część działaczy PiS chciała stworzyć z partii "fundusz emerytalny" na poziomie 18% poparcia, bez ambicji powrotu do władzy. Przypomniał, że już w początkach obecności partii w Sejmie takie wyniki traktowano jedynie jako bazowe założenia na starcie, a ostatecznie ugrupowanie osiągało znacznie lepsze rezultaty, w związku z czym narrację o "funduszu" nazwał całkowitym nieporozumieniem.
Miejsce Morawieckiego w PiS
Mimo twardego stanowiska wobec stowarzyszenia, prezes Kaczyński unikał bezpośrednich ataków na samego Mateusza Morawieckiego. Nazwał go bardzo zdolnym człowiekiem i przypomniał, że był on "świetnym premierem", któremu życzy jak najlepiej, jednak pod warunkiem, że jego aktywność pozostanie w ramach Prawa i Sprawiedliwości. Zwrócił uwagę, że były premier dysponuje już szerokim instrumentarium do działań politycznych, posiada własny Zespół Pracy dla Polski finansowany przez partię i pełni funkcję przewodniczącego frakcji EKR, co daje mu silną pozycję również na arenie europejskiej.
Kaczyński podkreślił, że Polska boryka się obecnie z fatalną władzą, do której odsunięcia potrzebna jest jedność rozsądnej prawicy, a dzielenie się ugrupowania nie prowadzi do pożądanej zmiany. Prezes przyznał, że na posiedzeniu władz partii pojawiały się różnice zdań co do oceny nastrojów społecznych, jednak same w sobie nie stanowią one przesłanki do rozłamu. Dopiero podejmowanie wspomnianych działań organizacyjnych dowodzi, że rozłam jest brany pod uwagę, a to z definicji szkodzi partii
źr. wPolsce24











