Nagrał film z groźbami wobec Tuska. Ekspresowa akcja policji

O wielkim sukcesie poinformowała dumna Komenda Miejska Policji w Przemyślu. Jak przekazała podkomisarz Karolina Kowalik, z zatrzymanym trwają czynności, jego komputer i telefon trafiły do analizy, a w poniedziałek usłyszy zarzuty.
Policja nie omieszkała przy tym pouczyć obywateli na platformie X: „W sieci nikt nie jest bezkarny. Policjanci reagują na takie przypadki i podejmują zdecydowane działania”.
Przepiękna deklaracja. Szkoda tylko, że brzmi jak ponury żart dla każdego, kto choć raz próbował zgłosić na komendzie groźby, uporczywy hejt czy wyłudzenie pieniędzy w sieci.
Zwykły człowiek? „Brak znamion”, „Niska szkodliwość” i do widzenia
Gdy groźby karalne otrzymuje przeciętny Polak, machina sprawiedliwości nagle traci cały swój impet i zaczyna przypominać bieg w smole. Zwykły obywatel po odczekaniu swojego w kolejce na komendzie dowiaduje się zazwyczaj, że ustalenie adresu IP to „skomplikowana procedura międzynarodowa” lub, że profil sprawcy na Facebooku jest pewnie fejkowy, więc „nic się nie da zrobić”, ewentualnie – ulubiony klasyk – sprawa zostaje błyskawicznie umorzona z powodu „niewykrycia sprawcy” lub „braku znamion czynu zabronionego”.
Gdy groźby dostaje sąsiad z osiedla, policja zaleca „zablokowanie użytkownika” i „unikanie konfliktów w sieci”. Gdy te same groźby trafiają do szefa rządu, sztab ludzi wzywany jest na sygnale, a procedury, które normalnie trwają miesiącami, kurczą się do kilkunastu godzin.
Cudowne ozdrowienie procedur
Przemyski przypadek po raz kolejny pokazuje magiczną właściwość polskiego systemu: brak rąk do pracy, niemoc technologiczna i biurokratyczny paraliż służb znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wystarczy tylko, że na drugiej szali leży spokój duchowy ważnego polityka.
56-latek za swoje słowa odpowie i trudno go żałować – prawo powinno być egzekwowane. Szkoda tylko, że sprawność, z jaką państwo chroni swoich dygnitarzy, przypomina obywatelom brutalną prawdę: w oczach organów ścigania wszyscy jesteśmy równi, ale niektórzy są po prostu dostarczani komendzie w trybie natychmiastowym.
źr. wPolsce24 za PAP









