Gigantyczne opóźnienie pociągu nad morze. Jak tłumaczy się PKP?

Trasa Zakopane – Świnoujście to jedna z najdłuższych tras kolejowych w Polsce. Normalnie pociąg Intercity pokonuje ją w 13,5 godziny. W środę było jednak inaczej. Jak informuje Polsat News, pociąg Podhalanin miał ruszyć o 19:54, ale jego odjazd opóźnił się o kilkadziesiąt minut.
Potem było tylko gorzej. Zgodnie z rozkładem miał być w Świnoujściu ok. 9 rano, ale przybył na miejsce dopiero po 14, po niemal dwudziestu godzinach.
Pasażerowie, z którymi rozmawiał dziennikarz Polsatu, nie ukrywali wściekłości. Narzekali, że przez to opóźnienie stracili cały dzień nad morzem – i to taki, w trakcie którego była piękna pogoda.
Rafał Wilgusiak z Zespołu Prasowego PKP PLK S.A. Powiedział, że to gigantyczne opóźnienie miało kilka powodów. Pierwszym było to, że na trasie Kraków-Słomniki doszło do śmiertelnego potrącenia człowieka. To spowodowało wstrzymanie ruchu i wymusiło skierowanie innych pociągów IC drogą okrężną przez Trzebinę.
Wilgusiak dodał, że zwiększony ruch na tej trasie spowodował, że już w Krakowie Podhalanin miał 1,5 godziny opóźnienia. Potem doszły do tego opóźnienia wtórne, czyli sytuacja, w której opóźnienie jednego pociągu powoduje opóźnienia kolejnych.
- Sieć kolejowa to system naczyń połączonych. Kiedy jeden pociąg ulega awarii, to inne muszą czekać na jego odholowanie, przez co na stacji tworzą się dodatkowe opóźnienia i to się piętrzy – wyjaśnił.
To jednak nie był koniec „przygód” tego pociągu. Jak informuje portal, na stacji Ozorków w woj. łódzkim doszło do awarii lokomotywy. Ostatecznie w Swarzędzu PKP IC uznała, że trzeba podstawić nową lokomotywę, która przyjechała z Poznania. W ramach rekompensaty PKP zapewniło pasażerom darmową wodę i przekąski.
źr. wPolsce24 za Polsat News











