"Gazeta Wyborcza" o skazanej za pomoc w pedofilii. "Należała do dużej partii politycznej"

Gdy nawet najdrobniejsze wykroczenie popełnia osoba powiązana z prawą stroną sceny politycznej "Gazeta Wyborcza" umieszcza taką informację w tytule i nagłówku. A jak reaguje, gdy jedna z najbardziej okropnych afer wiąże się z osobą należącą przez lata do partii Tuska? Dostajemy akapit na samym końcu teksu, który brzmi tak:
"Kontekst polityczny
Sprawa ma jeszcze drugie dno - polityczne. Anna nie była osobą anonimową w swoim mieście. Należała do dużej partii politycznej, w 2018 roku walczyła o mandat radnej w swojej miejscowości, pokazywała się na zdjęciach ze znanymi politykami.
W 2023 roku, gdy miała już zarzuty, włączyła się aktywnie w kampanię wyborczą partii, wspierając jej liderkę. Do dziś można znaleźć zdjęcia, na których stoją razem. Skończyło się to skandalem niezwiązanym z jej sytuacją karną, bo listy nie zostały zarejestrowane. Znalazła się na nich bowiem ponad setka niezweryfikowanych podpisów."

Dodajmy, że imię kobiety zostało zmienione, co akurat ze względu na dobro krzywdzonych dzieci jesteśmy w stanie zrozumieć. Ale trudno rozumieć tak daleko posuniętą manipulację. Czy część czytelników "Wyborczej" ma pomyśleć, że może chodzi o PiS, a może Konfederację? A znany politycy z jakimi skazana pokazywała się na zdjęciach to ścisłe kierownictwo dzisiejszej Koalicji Obywatelskiej. Warto o tym mówić, by nie rzucać podejrzeń na niewinne osoby!
Olgierd Jarosz











