„Gdy dotarliśmy na miejsce, nie oddychał”. Dramatyczny wyścig z czasem w samym sercu Krakowa

W czwartek, 11 czerwca, tuż po godzinie 23.00, krakowski dyżurny Straży Miejskiej odebrał niepokojące zgłoszenie. Między pomnikiem a kościołem na placu Matejki leżał mężczyzna, który pilnie potrzebował pomocy.
Wyścig z czasem
Gdy funkcjonariusze dotarli pod wskazany adres, sytuacja wyglądała krytycznie. 50-latek leżał z twarzą w krzakach i nie reagował na żadne próby kontaktu. Po ułożeniu go w bezpiecznej pozycji i ocenie stanu zdrowia, strażnicy stwierdzili, że mężczyzna nie oddychał.
Funkcjonariusze natychmiast wezwali zespół ratownictwa medycznego i bez chwili zwłoki rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową.
AED w akcji: Kluczowy moment ratunku
Kluczowym elementem akcji było użycie automatycznego defibrylatora zewnętrznego (AED). Już pierwsza analiza rytmu serca wykonana przez urządzenie wykazała konieczność wyładowania elektrycznego.
Strażnicy miejscy kontynuowali ratowanie życia z najwyższą precyzją.
Stosowali uciski klatki piersiowej w tempie 30 uciśnięć na 2 oddechy oraz wykorzystywali profesjonalny resuscytator oddechowy. Co bardzo istotne w takich sytuacjach, postępowali zgodnie z instrukcjami wydawanymi przez defibrylator aż do przyjazdu karetki.
Szczęśliwy finał na placu Matejki
Przełom nastąpił w momencie, gdy do działań włączyli się ratownicy medyczni. Podczas podłączania pacjenta do specjalistycznej aparatury, udało się przywrócić mu funkcje życiowe.
Po ustabilizowaniu stanu 50-latka, strażnicy pomogli przenieść go do karetki. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie trafił pod dalszą opiekę lekarzy. Dzięki czujności świadków i wzorowej postawie funkcjonariuszy, tragiczny finał na krakowskim placu Matejki został powstrzymany w ostatniej chwili.
źr. wPolsce24 za Facebook











