Dramatyczny apel mieszkańców nadmorskiego kurortu! W sytuacji zagrożenia życia i zdrowia muszą ratować ich... strażacy

Tragiczne przypadki wstrząsnęły miastem
Burmistrz Jacek Maniszewski nie ukrywał frustracji:
- Ostatnio 50-letnia kobieta zmarła – reanimowali ją strażacy. Innym razem potrącenie mężczyzny, pomoc długo nie przyjeżdżała – mówił w apelu do wojewody pomorskiego.
Radna Marta Czternastek dodaje: - To igranie z życiem! Strażacy mają inne zadania, nie powinni zastępować ratowników.
Kierownik słupskiego pogotowia Marlena Bruhn potwierdza:
- Gdy ustecka karetka jest na wezwaniu, dyspozytor wysyła straż. Czas dojazdu ze Słupska to średnio 20-30 min – za długo w kryzysie. Druga karetka działa tylko latem (czerwiec-sierpień).
Apel władz ignorowany – wnioski odrzucane
Ustka, która ma 21 tys. mieszkańców, od miesięcy błaga władze centralne o drugą karetkę. Wnioski do Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego (marzec 2025) są odrzucane, bo priorytet mają... inne sprawy i miasta.
Burmistrz Maniszewski mówi wprost:
- Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Naszego kraju nie stać na zakup karetek?
Kpt. Kamil Padusiński z PSP Słupsk przyznaje, że w 2025 roku 50 interwencji w Ustce polegało na tym, żeby zabezpieczać potrzebujących do czasu przyjazdu karetki. Dodaje, że nie powinno być to „główne zadanie” straży pożarnej.
Mieszkańcy w strachu: „Nie chcemy czekać na śmierć”
Lokalne media informują o rosnącej panice wśród mieszkańców. Nic dziwnego, z 21-tysięcznego miasteczka w lecie Ustka robi się nadmorskim kurortem, w którym często przebywa 3-4 razy więcej letników niż mieszkańców.
- W lecie tłumy turystów, zimą starzy mieszkańcy – jedna karetka to za mało – piszą internauci. Dodają, że problem nie jest nowy i pisano o nim co najmniej od roku. Czy władze centralne tym razem zareagują zanim dojdzie do kolejnej tragedii?
źr. wPolsce24 za Radio Gdańsk











