Skandal w Poznaniu. Profanacje, wandalizm i zakłócanie mszy świętych. Dominikanie zmuszeni do radykalnego kroku

Sprawa budzi ogromne oburzenie – zakonnicy mówią wprost o naruszaniu kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu oraz... załatwianiu potrzeb fizjologicznych na terenie klasztoru.
Sytuacja w poznańskim kościele dominikanów przy al. Niepodległości stała się na tyle dramatyczna, że dotychczasowe środki bezpieczeństwa okazały się całkowicie niewystarczające. Jak donosi Radio Poznań, tamtejsza Rada Braci podjęła jednoznaczną decyzję: w murach świątyni natychmiast musi pojawić się nowoczesny monitoring.
Do tej pory jedyna działająca tam kamera była skierowana wyłącznie na ołtarz, służąc do transmisji nabożeństw online. Teraz obiektywy będą musiały śledzić to, co dzieje się w ławkach i na klasztornych krużgankach. Wszystko przez narastającą falę agresywnych i obrzydliwych incydentów.
Pijackie ekscesy, profanacje i... fekalia na krużgankach
Przeor poznańskiego klasztoru, o. Marek Urbanowski, w rozmowie z mediami bez owijania w bawełnę opisuje rzeczywistość, z jaką na co dzień muszą mierzyć się duchowni oraz wierni pragnący w spokoju przeżywać Eucharystię. Do kościoła coraz częściej wchodzą osoby pod wpływem alkoholu lub przejawiające skrajną agresję i zaburzenia, które bezczelnie podchodzą do kapłanów w trakcie odprawiania nabożeństw.
Co gorsza, ucierpiało to, co dla katolików najświętsze. W oficjalnym komunikacie wydanym przez zakonników czytamy o „naruszeniu przestrzeni kaplicy adoracji Najświętszego Sakramentu” oraz o wielokrotnych próbach zakłócenia liturgii Mszy świętej w ostatnich tygodniach.
Jakby tego było mało, lewackie zdziczenie obyczajów i brak elementarnego szacunku dla sacrum zamanifestowały się w sposób wyjątkowo obrzydliwy. Na terenie zabytkowego klasztoru regularnie dochodzi do aktów ordynarnego wandalizmu – agresorzy urządzili sobie z krużganków... publiczną toaletę. Zakonnicy potwierdzają przypadki wypróżniania się na terenie obiektu.
Odrzucają pomoc, wolą niszczyć i terroryzować
Wielu obrońców „tolerancji” i tzw. „otwartego Kościoła” natychmiast próbowałoby usprawiedliwiać sprawców bezdomnością, ubóstwem czy wykluczeniem społecznym. Poznańscy dominikanie ucięli jednak te spekulacje w zarodku. W wystosowanym oświadczeniu zakonnicy jasno podkreślili, że koczujące przed świątynią i na jej dziedzińcu osoby proszące o jałmużnę wielokrotnie otrzymywały propozycje systemowej, realnej pomocy ze strony klasztoru. Wszystkie te oferty zostały przez nich odrzucone.
Mamy więc do czynienia nie z dramatem ludzi potrzebujących, ale z bezczelnym, świadomym terroryzowaniem wiernych i niszczeniem katolickiego dziedzictwa. Standardowe interwencje policji czy straży miejskiej przestały przynosić rezultaty. Napastnicy czują się bezkarni.
Zakonnicy apelują do wiernych: Reagujcie!
„Nie chcemy, żeby ludzie mieli poczucie braku bezpieczeństwa” – tłumaczy decyzję o montażu kamer o. Urbanowski. Dominikanie wystosowali również dramatyczny apel do wszystkich wiernych, którzy odwiedzają poznańską świątynię. Proszą o czujność i natychmiastowe, stanowcze reagowanie na każdy przejaw agresji, zakłócania modlitwy czy wandalizmu. Katolicy nie mogą przymykać oczu na profanacje – zakonnicy wzywają, by o każdym incydencie niezwłocznie informować zakrystię oraz wzywać na miejsce służby mundurowe.
Sprawa z Poznania wpisuje się, niestety, w szerszy, niezwykle niepokojący trend. W całej Polsce dochodzi do coraz zuchwalszych ataków na kościoły, kapłanów i symbole religijne – od wulgarnych napisów na elewacjach, przez niszczenie ołtarzy, aż po fizyczne ataki i profanacje miejsc świętych. Czy instalacja kamer wewnątrz świątyń stanie się teraz jedyną barierą chroniącą polskie kościoły przed falą agresywnego zdziczenia?
źr. wPolsce24 za niedziela.pl, Radio Poznań











