Doda nie dała się wciągnąć w polityczną grę TVP. Upomniała się o projekt prezydenta realnie chroniący zwierzęta
Wizyta Dody w neoTVP w likwidacji miała jasno zarysowany scenariusz. Prowadząca rozmowę Aleksandra Pawlicka konsekwentnie próbowała skłonić artystkę do krytycznej wypowiedzi pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego. Tym razem jednak plan się nie powiódł. Doda nie tylko nie dała się „wciągnąć w gierkę”, ale na antenie przypomniała o faktach, które w medialnej narracji często są pomijane.
Piosenkarka od miesięcy angażuje się w działania na rzecz poprawy losu zwierząt w Polsce. To właśnie ona ujawniła nieprawidłowości w schronisku w Bytomiu, co uruchomiło falę kontroli w innych placówkach w całym kraju.
W tej sprawie spotkała się zarówno z ministrem Waldemarem Żurkiem, jak i z prezydentem Karolem Nawrockim. Tematem rozmów była nie tylko odpowiedzialność samorządów i schronisk, ale także kształt prawa, które ma realnie chronić zwierzęta, a nie tworzyć nowe patologie.
Weto, które wywołało burzę
Jednym z głównych punktów sporu była tzw. ustawa łańcuchowa, zawetowana przez prezydenta Nawrockiego. Decyzja ta została przez część środowisk przedstawiona jako działanie „przeciwko zwierzętom”. Tymczasem rzeczywiste powody weta były znacznie bardziej złożone.
Zawetowana ustawa wprowadzała skrajnie restrykcyjne i oderwane od realiów wymogi dotyczące trzymania psów poza domem. Przewidywała m.in. obowiązek budowy kojców o powierzchni nawet 20 m² dla jednego psa, a w przypadku trzech dużych psów – łącznie nawet 60 m². Kojce musiałyby mieć wysokość co najmniej 1,7 m, niezależnie od wielkości zwierzęcia, a dodatkowo spełniać szereg szczegółowych norm technicznych. W praktyce oznaczało to konieczność ważenia psów, by ustalić „właściwy” rozmiar kojca.
Te przepisy uderzały przede wszystkim w mieszkańców wsi, gdzie psy często pełnią funkcje stróżujące i żyją na posesjach. Jednocześnie projektodawcy nie dostrzegali absurdów w miastach – los dużego doga niemieckiego trzymanego w kawalerce czy husky zamykanego na dwumetrowym balkonie przez kilkanaście godzin dziennie nie budził ich zastrzeżeń.
Prawo, które szkodziłoby zwierzętom
Nowe wymogi oznaczałyby ogromne koszty, których wielu właścicieli nie byłoby w stanie ponieść. To z kolei rodziło realne zagrożenia: porzucanie psów, zahamowanie adopcji ze schronisk oraz odbieranie zwierząt wyłącznie z powodu niespełnienia formalnych norm, np. gdy kojec miałby 15 m² zamiast wymaganych 20. Paradoks polegał na tym, że odebrane psy trafiałyby do schronisk, gdzie często przebywają na znacznie mniejszej przestrzeni.
To właśnie dlatego prezydent zdecydował się na weto – nie przeciwko ochronie zwierząt, lecz przeciwko złemu, nieżyciowemu prawu, które w praktyce mogłoby pogorszyć ich los.
Prezydencki projekt: realna zmiana zamiast fikcji
Równocześnie z wetem prezydent Karol Nawrocki przedstawił własny projekt ustawy, który już trafił do Sejmu. Jego założenia są diametralnie inne. Projekt wprowadza całkowity zakaz trzymania psów na uwięzi, co oznacza realne „zdjęcie łańcuchów”. W przypadku psów przebywających w kojcach, nieogrzewanych pomieszczeniach lub na otwartej przestrzeni nakłada obowiązek zapewnienia im schronienia dostosowanego do ich rozmiarów i warunków atmosferycznych – bez absurdalnych norm metrażowych.
Dodatkowo właściciele psów dotychczas trzymanych na uwięzi mają obowiązek zastosować środki zapobiegające niekontrolowanemu wydostaniu się zwierzęcia poza teren posesji. To rozwiązania proste, realne i możliwe do wdrożenia bez przerzucania nierealnych kosztów na ludzi.
Doda przypomina o faktach
W neoTVP w likwidacji Doda jasno wskazała, że rozmowa o ochronie zwierząt nie może polegać na politycznych monologach. Przypomniała, że prezydent nie tylko zawetował złe prawo, ale zaproponował własne rozwiązania. Jak pokazała wymiana zdań z Aleksandrą Pawlicką, to właśnie ten fakt bywa najczęściej pomijany.
Dziś prezydencki projekt leży w sejmowej „zamrażarce” u marszałka Włodzimierza Czarzastego, który chętnie kreuje się na obrońcę praw zwierząt. Tymczasem na realne zmiany – dobre zarówno dla zwierząt, jak i dla ludzi – wciąż czekają ci, którym rzeczywiście zależy na rozwiązaniu problemu, a nie na politycznym sporze.
źr. wPolsce24 za X











